Klerycy stworzyli propozycję spędzenia jednego weekendu dla uczniów szkół ponadpodstawowych (od 16. roku życia) oraz młodych dorosłych do 25 lat, którzy chcieli na chwilę zatrzymać się w codziennym biegu i przyjrzeć się swojej drodze życia.
- W piątek zrobiliśmy wprowadzenie, przełamaliśmy lody poprzez integrację po Mszy św. Moim zdaniem, kluczowa i szczytowa okazała się sobota. Mieliśmy dla siebie cały dzień. Pojechaliśmy do Henrykowa, gdzie zwiedzaliśmy Klasztor Księgi Henrykowskiej. Spędziliśmy czas przy ognisku i kiełbasce. A później wybraliśmy się do Kobierzyc na rozgrywkę paintballa. Prosta zabawa zgrała całą grupę i - wiadomo - przypasowała młodej męskiej młodzieży - mówi kl. Tomasz Nowicki z III roku MWSD.
Alumni podkreślają, że rekolekcje nie były zaproszeniem do zupełnej ciszy, choć zawierały to słowo w tytule. Dlatego może dla niektórych paintball wydaje się paradoksem. Wyjaśnia to kleryk Krzysztof Niemczyk. - W ten weekend zależało nam, by dać uczestnikom narzędzia do rozeznawania powołania. Przeprowadzaliśmy ich przez pewien proces. Zaczęliśmy od ciszy, która rodzi pytania. Pytania rodzą konflikty, stąd paintball, który symbolizuje jakąś walkę, rywalizację wewnętrzną. Sobotni wieczór zakończył się konferencją o modlitwie i adoracją z Różańcem. A w niedzielę pokazaliśmy, że był to proces rozeznania. Z tego, co się wydarzyło, trzeba wyciągnąć konkretne wnioski - tłumaczy K. Niemczyk.
Głównym zamysłem rekolekcji było pokazanie - teoretycznie przez konferencje, jak i praktycznie przez aktywności - że proces rozeznawania, który rodzi się z ciszy, jest kluczem do rozumienia swojego życia. Pewne powiązania warto analizować, by żyć świadomie.
- Zachęcając wcześniej do rekolekcji, daliśmy pewną obietnicę, że to będzie miły, atrakcyjny czas z aspektem duchowym. Myślę, że spełniliśmy dane słowo. Dbaliśmy o dobrą atmosferę i o to, żeby ci młodzi mężczyźni wyszli po tym weekendzie bogatsi o doświadczenie rozeznawania, ale żeby też odpoczęli nieco od codzienności - podsumowuje T. Nowicki.
A jak rekolekcje odebrali sami uczestnicy? Franciszek Kalita z Dobrzykowic był pierwszy raz na takim wydarzeniu. - Znalazłem się tu za namową kolegi. Przyznaję, że nieco się obawiałem, jak to wszystko będzie wyglądać w seminarium. Był to dla mnie nieco skok na głęboką wodę. Myślę, że miałem tutaj czas, by zastanowić się nad swoją wiarą. Cisza dała mi do myślenia. Przyszło wiele refleksji, których na co dzień nie doświadczam. Spojrzałem na swoje życie z innej perspektywy - mówi. Uważa, że klerycy wybrali dobrą formułę spędzenia tego czasu. Nie zamknęli uczestników tylko w gmachu seminaryjnym, ale po prostu razem z nimi brali udział w różnych aktywnościach. - Moment gry w paintball jakoś wzmocnił nasze relacje. Poczuliśmy dobre braterstwo między sobą. Zżyliśmy się ze sobą przez ten - mimo wszystko - krótki okres. Dobrze będę wspominał te rekolekcje - podsumowuje mieszkaniec Dobrzykowic.
Mateusz Pietrowski z parafii pw. św. Ojca Pio we Wrocławiu-Partynicach uczestniczył w takich rekolekcjach już wcześniej. Mając właśnie dobre wspomnienia, zdecydował się na weekend w seminarium po raz kolejny. - Dla mnie to czas zatrzymania się w codziennej bieganinie szkolnej i parafialnej, chwila wytchnienia. Z ciszy rodzą się wojna myśli i pytania. Zbudowaliśmy małą, dobrą wspólnotę. Droga Krzyżowa oczami Nikodema do mnie przemówiła, cieszę się z czasu spędzonego na adoracji - opowiada M. Pietrowski. Na tę edycję rekolekcji udało mu się namówić kolegów. - We wrocławskim seminarium czuję się naprawdę dobrze i zachęcam innych chłopaków, by wzmacniali ducha właśnie w takim miejscu - zaznacza nastolatek.









