Duchowość synodalna księdza. To taka, która uczy iść razem w Kościele

Tegoroczna Akademia Formacji, odbywająca się w ramach formacji stałej prezbiterów, została poświęcona duchowości kapłańskiej. Spotkanie 17 marca poprowadził bp Maciej Małyga, który zaprosił kapłanów do refleksji nad jednym z ważniejszych wyzwań współczesnego Kościoła: duchowością synodalną.

Nie chodzi jednak o nową „szkołę duchowości” obok karmelitańskiej, benedyktyńskiej czy jezuickiej. Jak podkreślał biskup, synodalność jest raczej szczególnym wymiarem duchowości kapłańskiej - sposobem przeżywania kapłaństwa w Kościele, który jest wspólnotą idącą razem.

- Każdy z nas prezbiterów ma duchowość eucharystyczną. Ona jest bardzo związana z życiem: jest dla innych, chce ponosić ofiary i pozwalać się przemieniać, aby coraz bardziej jednoczyć się z Chrystusem - mówił bp Małyga. Właśnie na tym tle pojawia się pytanie o duchowość synodalną: czym ona jest i jak ma się wyrażać w życiu księdza?

Nie jest ona kolejnym nurtem duchowości, lecz wymiarem, który przenika codzienność kapłańską. Zawiera w sobie napięcia, ale - jak podkreślał biskup - mogą one być twórcze, a nie destrukcyjne.

- Synodalny wymiar naszej duchowości jest bardzo życiodajny. Generuje napięcia, ale one mogą być płodne - zaznaczył.

Bp Małyga odwołał się do starożytnej praktyki Kościoła, pokazując, że synodalność nie jest pomysłem współczesnym, lecz sięga samych początków chrześcijaństwa.

Jednym z najstarszych świadków tej tradycji jest Klemens Rzymski, który pisał już w I wieku o ustanowieniu prezbiterów jako o wprowadzeniu nowego porządku w Kościele. Apostołowie głosili Ewangelię otrzymaną od Chrystusa, Chrystus przyszedł od Boga, a prezbiterzy stali się kontynuacją tej apostolskiej misji.

- Nie jesteśmy osobnymi bytami. Mieścimy się w łańcuchu posłania. Płyniemy w pewnej rzece, w której tożsamość jest jasna - dana i zapisana w Ewangelii - podkreślał biskup.

To właśnie ten łańcuch jest wyrazem komunii rozciągniętej przez historię.

Kolejnym świadkiem starożytnej refleksji nad posługą kapłańską jest Ignacy z Antiochii, autor siedmiu listów uznawanych za jedne z najstarszych tekstów teologii prezbiteratu i episkopatu. Ignacy posługiwał się obrazem muzycznym, opisując wspólnotę Kościoła.

- Nikt z nas nie jest struną grającą solo - przypomniał bp Małyga. Biskup Antiochii porównywał Kościół do liry czy harfy. Wspólnota ma brzmieć jak polifonia, symfonia i synchronia. Z tej wizji bardzo łatwo przejść do samego słowa „synod”, które oznacza wspólne podążanie.

Bardzo konkretny wymiar synodalności pojawia się w pismach Cypriana z Kartaginy, męczennika z III wieku. W swoich listach pisał, że w sprawowaniu posługi chce być zawsze razem z prezbiterami i z ludem.

- "Nic bez rady prezbiterów, nic bez ludu, nic bez biskupa” – cytował jego słowa bp Małyga.

To jedno z najgłębszych określeń synodalnego wymiaru duchowości. Nie chodzi o technikę zarządzania, lecz o postawę serca. - Synodalność polega na tym, że razem szukamy tego, co jest słuszne - wyjaśniał.

Do tej tradycji nawiązywał również Jan Chryzostom. Przypominał, że samo słowo „Kościół” oznacza zgromadzenie, a greckie „synodos” - wspólną drogę. Kapłan - podkreślał Chryzostom - powinien mieć cnotę słuchania i zdolność przyjmowania rad. Porównywał to do skrzydeł, na których można wzlecieć i pociągnąć innych w górę. 

W tym kontekście bp Maciej przywołał także orędzie papieża Leona na Wielki Post, które przypomina, że Bóg usłyszał wołanie swojego ludu w Egipcie. Słuchanie jest więc jedną z fundamentalnych postaw biblijnych.

Synodalny wymiar kapłaństwa bardzo mocno akcentował także św. Augustyn. Biskup Hippony mówił o kapłanie jako słudze wielu.

- „My żyjemy z powodu ludu” - przypomniał bp Małyga jego myśl. Oznacza to również, że kapłan potrzebuje wsparcia wspólnoty.

– Warto mieć odwagę prosić o pomoc. Nie jesteśmy w stanie sami udźwignąć tych gigantycznych ciężarów: spraw duchowych i egzystencjalnych tak wielu ludzi, nie mówiąc już o administracji - zaznaczył wrocławski biskup pomocniczy.

O synodalności mówią również dokumenty Soboru Watykańskiego II. Prezbiterzy - jak przypominają - są związani między sobą braterską więzią, którą powinni spontanicznie i chętnie wyrażać. Kapłan jest także bratem dla tych wszystkich, którym z Bożego wyboru posługuje.

Do tej tradycji nawiązał papież Franciszek, który w 2015 roku podkreślał, że synodalność dostarcza właściwego klucza do zrozumienia kapłaństwa hierarchicznego.

- To wzajemne słuchanie, w którym każdy ma się czegoś nauczyć - przypomniał bp Małyga. Z kolei kard. Joseph Ratzinger zwracał uwagę, że hierarchia nie oznacza „świętej władzy”, lecz „święty początek”.

- Arche, czyli początek. Uczestniczymy w czymś, co ma swoje źródło w samym Bogu - tłumaczył biskup.

Międzynarodowa Komisja Teologiczna określa synodalność jako szczególny styl, który charakteryzuje misję Kościoła. To styl ludu, który idzie razem, razem się gromadzi i razem rozeznaje. Na poziomie parafii oznacza to trzy podstawowe przestrzenie: słuchanie, wspólnotowe rozeznawanie i funkcjonowanie rad duszpasterskich.

- Zapraszam was, żeby w tych radach uczestniczyć, modlić się ze wspólnotą parafialną i korzystać z narzędzia, jakim jest rozmowa w Duchu Świętym - zachęcał zebranych księży bp Małyga.

Doświadczenie synodalne wymaga od kapłana także zmiany pewnej mentalności. - Musimy porzucić postawę tego, który wie, bo przyszedł z zewnątrz, i przyjąć postawę pielgrzyma, który idzie razem z ludem - mówił biskup.

Nie oznacza to rezygnacji z odpowiedzialności za podejmowanie decyzji. Ostateczna decyzja należy do pasterza, ale jej przygotowanie może być wspólnym procesem.

- Przygotowanie decyzji jest czymś innym niż jej podjęcie. W przygotowaniu mogą uczestniczyć wielu, szczególnie ci, których ta decyzja dotyczy - podkreślił.

Nie chodzi więc o rozmywanie odpowiedzialności ani o demokratyzację Kościoła. Synodalność budzi także krytyczne głosy. W czasie spotkania bp Małyga przywołał m.in. opinie kard. Gerharda Müllera, który przestrzegał przed utożsamianiem jej z protestanckim modelem zarządzania Kościołem.

- Synodalność nie jest demokratyzacją procesu decyzyjnego w Kościele, ale byciem w komunii - zaznaczył. Wspólna droga nie oznacza braku napięć. Mogą się one pojawiać, ale - jak podkreślał biskup - nie muszą prowadzić do podziałów.

W centrum synodalnego stylu życia pozostaje jednak modlitwa i rozeznawanie. - Jeśli jedynym owocem naszego diecezjalnego synodu będzie styl wspólnotowego rozeznawania, to ja uważam, że to już bardzo dużo - podsumował bp Małyga.

Spotkania, wspólna modlitwa, słuchanie Słowa Bożego i wyznaczanie kierunków działania - to podstawowe doświadczenia, które mogą realnie przemieniać życie Kościoła.

Proces decyzyjny powinien wyrastać z modlitwy i adoracji. Tak wyglądał również presynod diecezjalny, który - jak przypomniał biskup - nie polegał na dyskusjach o zmianach, lecz na wspólnym słuchaniu Słowa Bożego i adoracji. Synodalność zaczyna się bowiem nie od struktur, ale od wspólnoty, która modli się razem.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..