Eucharystia zgromadziła biskupów wrocławskich, duchowieństwo, osoby życia konsekrowanego i świeckich, którzy chcieli wyrazić jedność z metropolitą wrocławskim w tym szczególnym dniu.
Homilię wygłosił bp Jacek Kiciński CMF, biskup pomocniczy wrocławski. Już na początku podkreślił, że jubileusz jest przede wszystkim wydarzeniem duchowym. - Dziś dziękujemy za dar twojego życia i posługi pasterskiej. To okazja, by dziękować za wielkie i małe rzeczy, jakie Bóg czyni przez twoją pasterską posługę - mówił, wskazując, że to sam Bóg jest źródłem wszelkiego dobra, które dokonuje się w Kościele.
Kaznodzieja zwrócił uwagę na szczególny wymiar wspólnoty, jaki objawia się podczas liturgii. - Dzisiaj podczas tej Mszy objawia się piękno Kościoła w jedności z pasterzem i w różnorodności posług - podkreślił. Ta jedność nie oznacza jednolitości, lecz harmonijne współistnienie różnych darów i powołań, które budują wspólnotę wierzących.
W dalszej części homilii bp Kiciński spojrzał wstecz, na moment przyjęcia sakry biskupiej przez abp. Kupnego. - 20 lat temu inaczej wyglądał obraz Kościoła i naszej ojczyzny. Ale problemy były te same: zatopienie w doczesności, zagubienie duchowe, niepewność jutra, niespokojna sytuacja społeczna - wymieniał bp Kiciński. Tym samym wskazał na ciągłość wyzwań, z jakimi mierzy się Kościół, mimo zmieniających się realiów historycznych i społecznych.
Centralnym punktem refleksji stało się zawołanie biskupie metropolity: Christus dilexit nos - Chrystus nas umiłował. - To właśnie te słowa wyznaczyły kierunek twojej posługi pasterskiej: głosić Chrystusa, który umiłował każdego człowieka. Przesłanie to nabiera szczególnej aktualności w dzisiejszym świecie, naznaczonym napięciami i rozdarciem. Jesteśmy świadkami tak wielu podziałów w naszym społeczeństwie, nie mówiąc o dramatach wojen na świecie - mówił wrocławski biskup pomocniczy.
Wskazał również na doświadczenie bezradności, które dotyka współczesnego człowieka i wspólnoty. - Znajdujemy się w takiej sytuacji, w której nasze ludzkie działanie na nic się nie zda. Potrzeba wówczas nadzwyczajnej interwencji Boga i doświadczenia Jego mocy - mówił bp Jacek.
Podkreślił, że to spojrzenie prowadzi do odkrycia głębszego sensu wiary, która nie opiera się jedynie na ludzkich możliwościach. W tym kontekście poruszył temat milczenia Boga. - Bywa czasem, że ludzkie serce jest zamknięte, a Bóg jak gdyby milczał. To milczenie skazuje człowieka na niepokój i pobudza do nieustannego poszukiwania pozornego szczęścia - zauważył. Jednocześnie podkreślił, że Bóg nie przestaje przemawiać. - W swojej nieskończonej miłości mówi do człowieka na wszelkie sposoby. Dzisiaj mówi do nas w Kościele - zaznaczył.
Kaznodzieja szeroko odniósł się do pierwszego czytania, przywołując postać proroka Jeremiasza. - Można go nazwać prorokiem porażki, bo - po ludzku patrząc - nikogo nie nawrócił - tłumaczył bp Kiciński. Jednak misja Jeremiasza była jasna. Został powołany do tego, by demaskować zło i budować dobro. Przestrzegał Izraela przed grzechem zapomnienia o Bogu i wskazywał, że żadna reforma nie przyniesie trwałych owoców bez nawrócenia serca. Los proroka był dramatyczny. - Został odrzucony, uwięziony, zakuty w kajdany, a ostatecznie ukamienowany - przypomniał bp Kiciński. A jednak jego wierność nie została złamana. - Jego zaufanie wobec Bożego słowa sprawiło, że nie było sytuacji, która mogłaby zamknąć mu usta. Pan stał się jego siłą i dlatego mógł zaufać - wyjaśniał kaznodzieja.
Podobną dynamikę odrzucenia i niezrozumienia kaznodzieja dostrzegł w Ewangelii. - Jezus mówił, że prorok w swojej ojczyźnie nie jest mile widziany. Choć wielu nazywało Go prorokiem, a nawet Mesjaszem, nie uwierzyli Jego słowom. Wśród ludu powstało rozdwojenie, bo zatrzymali się na Jego pochodzeniu - tłumaczył bp Kiciński.
Na tle tego napięcia pojawia się postać Nikodema. To człowiek, który uspokaja napięcie i zachęca do postawy rozeznawania. Nikodem przypomina o znaczeniu prawa, które stoi na straży dobra człowieka, i wzywa do sprawiedliwego osądu.
Przechodząc do współczesności, bp Kiciński zauważył, że podobne napięcia przenikają życie Kościoła i społeczeństwa. - W zmieniających się czasach i my doświadczamy napięcia w różnych przestrzeniach naszego życia. Z jednej strony pojawiają się głosy zapowiadające kres Kościoła jako instytucji, z drugiej - zdecydowana jego obrona. To rozdwojenie sprawia, że człowiek staje się coraz bardziej zagubiony - opisywał bp Jacek.
W takiej sytuacji konieczne staje się podejmowanie trudnych decyzji. Wymagają one namysłu, rozeznania i szukania odpowiedzi w świetle słowa Bożego.
Kaznodzieja przypomniał również konkretne doświadczenia, które naznaczyły posługę abp. Kupnego w archidiecezji wrocławskiej. Wśród nich wymienił pandemię COVID-19, która ograniczyła kontakt z wiernymi i przyniosła realne zagrożenie życia, a także pogłębiła społeczne podziały. Wspomniał o powodzi, która dotknęła Dolny Śląsk, oraz o kryzysie migracyjnym związanym z wojną w Ukrainie, kiedy wielu ludzi szukało schronienia na Dolnym Śląsku.
- Wobec tych wyzwań można było poczuć się jak Jeremiasz: wiedzieć, co należy robić, ale nie wiedzieć, jak do tego przekonać innych - zauważył bp Kiciński. To doświadczenie rodzi pytania, które - jak zaznaczył - szczególnie mocno wybrzmiewały w sercu metropolity: "Jak głosić Jezusa w dzisiejszym świecie? Jak ożywić wiarę tych, którzy odeszli od Kościoła, i tych, którzy Go nie znają?".
Odpowiedzią na te pytania stała się decyzja o zwołaniu synodu diecezjalnego. - W twoim sercu, księże arcybiskupie, te pytania wybrzmiały bardzo mocno, gdy powziąłeś myśl o zwołaniu synodu poświęconego nawróceniu i odnowie Kościoła - przypomniał kaznodzieja.
Nawiązując do nauczania papieża Franciszka, bp Kiciński podkreślił, że Kościół powinien być "szpitalem polowym". - Nie da się tworzyć nowej rzeczywistości Kościoła ani zmieniać jego struktur samymi dekretami, choćby wielu tego chciało. Prawdziwa zmiana rozpoczyna się od nawrócenia serca - zaznaczył. Do takiej przemiany - jak podkreślił - zaprasza wiernych abp Kupny.
Istotnym fundamentem tej drogi jest zaufanie Bogu. - Wiara w to, że jest się narzędziem w ręku Ducha Świętego, daje odwagę w podejmowaniu ważnych decyzji - mówił kaznodzieja, wskazując na duchowy wymiar odpowiedzialności pasterskiej.
Na zakończenie bp Kiciński odniósł się do oczekiwań wobec pasterza diecezji. - Dziś są one bardzo duże. Wielu chciałoby, by pasterz realizował ich wizję Kościoła, a jakże często brakuje modlitwy za niego, wsparcia i dobrego słowa - zauważył. Podkreślił przy tym, że nie sposób zaspokoić wszystkich oczekiwań, zwłaszcza w rzeczywistości naznaczonej podziałami i wewnętrznym rozdwojeniem.
W imieniu zgromadzonych wyraził wdzięczność metropolicie: - Dziękujemy ci za to, że niezależnie od sytuacji, głosisz słowo Boże.
Homilia zakończyła się modlitwą zawierzenia: - Niech Maryja, Matka Słowa Bożego, ma cię w swojej opiece. Amen.
- Jesteśmy silni wsparciem naszych bliskich, naszej rodziny. Dlatego za obecność i modlitwę bardzo dziękuję. Z głębi serca mówię: "Bóg zapłać". Niech Bóg wam wynagrodzi waszą dobroć i otwartość serca - przemawiał na koniec abp Kupny.
Uroczystość w archikatedrze wrocławskiej była nie tylko okazją do świętowania jubileuszy, ale także momentem głębokiej refleksji nad misją Kościoła i odpowiedzialnością jego pasterzy.









