Biskup Maciej w rozmowie z Krzysztofem Sietczyńskim mówił o różnych wymiarach "minimalizmu serca" - hasła, jak przyznał, sformułowanego dość przewrotnie, bo przecież są sprawy, co do których swoje serce należy zaangażować w duchu maksymalizmu.
Rozmowa wiele razy powracała do pojęcia "umiarkowanie", wyrażającego jedną z czterech kardynalnych cnót. - Chodzi o sytuację, gdy mogę "mieć więcej", ale nie chcę, sam wyznaczam sobie miarę. "Prorokiem umiarkowania", "umiaru" jest św. Jan Chrzciciel - zauważył bp Maciej, przypominając jego zalecenia dotyczące dzielenia się z innymi choćby dodatkową suknią czy żywnością.
Uczestnicy spotkania debatowali nad tym, czy istotnie - jak się często mówi - chciwość napędza cywilizację. Zauważyli, ze miłość o wiele lepiej by ową cywilizację rozwinęła, dodatkowo istnieją różne cywilizacje, o różnych celach.
Zwrócili uwagę na pewien sposób patrzenia, w którym zamożność jest postrzegana jako dowód Bożego błogosławieństwa, ubóstwo - znak jego braku, owoc grzechu. - Takie spojrzenie nie jest prawdziwe. Byłoby zrozumiałe, gdyby nie było ani nieba, ani piekła, a jedynie szeol, miejsce snu. Wtedy tylko za życia ziemskiego można by było zakosztować szczęścia - wyjaśniał biskup.
- Istnieje taki umiar, którym jest szlachetna prostota serca. Pozwala ona smakować rzeczywistość, czuć smak życia - zauważył.
To wszystko wiąże się z duchowością, z tym, ile i jakich czytamy książek, iloma i jakimi karmimy się informacjami, treściami, jak korzystamy ze smartfonów itd. Można mówić o umiarkowaniu w jedzeniu i piciu, w zakupach, dostępie do internetu, oglądaniu Ligi Mistrzów, podróżowaniu, gromadzeniu wrażeń. Brak umiaru prowadzić może do uzależnień.
Rozmówcy stwierdzili, że mądry umiar dla różnych ludzi może oznaczać co innego. Jezus niektórych (ale tylko niektórych) wzywał do pozostawienia wszystkiego. Większość ludzi musi jednak w roztropny sposób troszczyć się np. o rodzinę. Istnieją osoby, które dysponują wielkim bogactwem, ale nie przywiązują do niego serca, potrafią z jego pomocą wiele dobra uczynić.
Inna rzecz, że czasem również w "czynieniu dobra" można popaść w pewne nieumiarkowanie, aktywizm. Wiele tu zależy od intencji, jakichś własnych ambicji, a może czasem braku dobrze ustawionych priorytetów. Nadmiar może pojawić się również w przestrzeni modlitwy - gdy pojawia się rodzaj duchowej chciwości, łapczywości, "kolekcjonowanie" pielgrzymek, relikwii, mnożenie praktyk religijnych kosztem różnych obowiązków.
Dobrze rozumiany umiar wiąże się też - zauważył bp Maciej - z pewnym zdrowym dystansem wobec państwa, charakterystycznym dla katolików. Wynika on ze świadomości, że jesteśmy w drodze, że nasza prawdziwa ojczyzna jest w niebie.
Uczestnicy debaty poruszyli też temat pokuty, postu, postawy wyrzeczenia, która może przeciwdziałać pogrążaniu się w nadmiarze. - Potrzeba rozeznawania, patrzenia, gdzie "jest mnie za dużo", a gdzie za mało. Do tego trzeba "być przy sobie", potrzeba chwil ciszy - stwierdził biskup.
Kolejne spotkanie w Stacji Dialog - 27 maja o 18.00 - poświęcone będzie różnym powołaniom.








