Grób ks. Mariana Czecha oznaczony. Pamięć o proboszczu powraca

W cieniu starego sanktuarium w Nowolesiu, pośród dźwięków orkiestry dętej, śpiewu chóru i wojskowego ceremoniału, przywracano pamięć o człowieku, którego historia przez dziesięciolecia pozostawała jedynie fragmentem lokalnych wspomnień.

Przy Kościele pw. św. Marcina w Nowolesiu - Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej - odbyła się uroczystość oznaczenia grobu ks. mjr. Czecha specjalnym insygnium "Grób Weterana Walk o Wolność i Niepodległość Polski". Wydarzenie miało charakter nie tylko podniosły, ale i głęboko symboliczny - przywracało należne miejsce kapłanowi, żołnierzowi i opiekunowi kresowej wspólnoty.

Uroczystość wspólnie przygotowali Instytut Pamięci Narodowej we Wrocławiu, gmina Strzelin, parafia pw. św. Marcina w Nowolesiu i Strzeliński Ośrodek Kultury. O wyjątkową oprawę zadbały Strzelińska Orkiestra Dęta, chór parafialny, liczne poczty sztandarowe oraz delegacje środowisk patriotycznych i samorządowych. Wojskową asystę honorową wystawił 22 Batalion Piechoty Górskiej z Kłodzka.

Centralnym punktem obchodów była Msza św., podczas której homilię wygłosił kapelan ks. ppor. Przemysław Cios. Po liturgii uczestnicy zgromadzili się przy mogile ks. Czecha, gdzie uroczyście odsłonięto oznakę "Grób Weterana Walk o Wolność i Niepodległość Polski". Głos zabrali m.in. burmistrz Strzelina Dorota Pawnuk oraz Jerzy Rudnicki, naczelnik Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN we Wrocławiu.

Oznaczenie zostało przyznane decyzją Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej ze stycznia 2026 roku. Mogiła ks. Czecha została wpisana do prowadzonej przez IPN Ewidencji Grobów Weteranów Walk o Wolność i Niepodległość Polski pod numerem 12 376.

Po zakończeniu oficjalnych uroczystości uczestnicy spotkali się jeszcze w przykościelnym ogrodzie na pikniku. Jednak rozmowy wciąż wracały do bohatera dnia - człowieka, którego życie okazało się znacznie bardziej niezwykłe, niż wielu mieszkańców mogło przypuszczać.

- Marian Czech był pierwszym proboszczem w Nowolesiu po II wojnie światowej, który przybył tutaj razem z przesiedlonymi mieszkańcami Komarna z Kresów Wschodnich. Przyjechał w 1946 r. i niedługo potem zmarł - opowiada J. Rudnicki z Instytutu Pamięci Narodowej.

Losy ks. Czecha są gotowym materiałem na historyczną opowieść o dramatycznym XX wieku. Urodził się na Kresach w rodzinie dotkniętej skrajną biedą. Drogę życiową odnalazł w seminarium duchownym. W czasie I wojny światowej służył jako kapelan wojskowy w armii austro-węgierskiej na Bałkanach. Przez lata wojny nie miał kontaktu ze swoją rodziną.

- Gdy wrócił, zgłosił się do Wojska Polskiego 1 listopada 1918 roku. Został oddelegowany na teren Rusi Zakarpackiej, by pomagać Polakom. Później trafił do Warszawy, do tworzącego się ordynariatu wojskowego. Służył jako kapelan szpitala - opowiadał J. Rudnicki.

Pod koniec 1921 r. został zdemobilizowany i wrócił do Bobowej, gdzie mieszkała jego rodzina. Po śmierci bliskich i trudnych doświadczeniach wojennych spadła na niego odpowiedzialność za utrzymanie krewnych.

- Zgłosił się jako kapelan sierocińca, w którym kształciła się biedna młodzież z Galicji. Później został proboszczem w Komarnie. W okresie międzywojennym całkowicie poświęcił się pracy duszpasterskiej - przypominał przedstawiciel IPN.

Gdy wybuchła II wojna światowa, ks. Czech był już starszym człowiekiem i nie został zmobilizowany. Jednak dramat historii ponownie wkroczył w jego życie. Musiał mierzyć się z represjami, deportacjami na Syberię oraz terrorem ukraińskich nacjonalistów.

- Uratował cały dobytek parafii, który później został przewieziony na Dolny Śląsk. To właśnie dzięki niemu pośrednio istnieje dziś Sanktuarium Matki Bożej z Kresów w Nowolesiu - podkreślał J. Rudnicki.

To właśnie z mieszkańcami dawnego Komarna ks. Czech przybył po wojnie do Nowolesia. Dla przesiedleńców był nie tylko kapłanem, ale także przewodnikiem i symbolem ciągłości utraconego świata. Proboszczem w Komarnie był przez 21 lat - od 1926 do 1946 r. - dlatego dla wielu rodzin pozostawał kimś znacznie więcej niż duchownym.

- Uzyskał status wpisu do ewidencji grobów weteranów, ponieważ był postacią naprawdę zasłużoną. Brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej i wojnie polsko-ukraińskiej o Galicję. To bardzo ciekawa postać, zasługująca na szersze opracowanie - mówi J. Rudnicki.

Współcześni mieszkańcy Nowolesia przez lata wiedzieli o swoim dawnym proboszczu niewiele. Oznaczenie grobu ma być początkiem przywracania pamięci o człowieku, który odegrał ważną rolę zarówno w historii lokalnej społeczności, jak i polskich Kresów.

- Ta historia zrobiła ogromne wrażenie na obecnym proboszczu i mieszkańcach. Nie tylko tych z Nowolesia, ale także dawnych mieszkańców Komarna, rozproszonych po całym świecie. Księży kapelanów wojskowych na Dolnym Śląsku jest niewielu. Często nie mają rodzin, które troszczyłyby się o ich pamięć i spuściznę - zaznacza przedstawiciel IPN.

Dzisiejsza uroczystość w Nowolesiu była więc czymś więcej niż odsłonięciem tablicy. Była próbą ocalenia pamięci o pokoleniu ludzi, którzy przeżyli wojny, przesiedlenia i utratę ojczyzny, a mimo to potrafili odbudować wspólnotę od nowa. Grób ks. mjr. Czecha stał się symbolem tej pamięci - trwałym śladem człowieka, który razem ze swoimi parafianami przeszedł drogę z Kresów na Dolny Śląsk i tutaj pozostawił część swojej historii.

Grób ks. Mariana Czecha odznaczony. Pamięć o proboszczu z Nowolesia powraca Grób ks. Mariana Czecha odznaczony. Pamięć o proboszczu z Nowolesia powraca Grób ks. Mariana Czecha odznaczony. Pamięć o proboszczu z Nowolesia powraca

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..