Wrocławski kościół zgromadził kapłanów świętujących srebrny jubileusz kapłaństwa. Mszy św. z okazji 25-lecia święceń księży archidiecezji wrocławskiej i diecezji świdnickiej przewodniczył abp Kupny, metropolita wrocławski.
- Dzieje Apostolskie w pewnym momencie nagle się ucinają. Nie mają jakiegoś charakterystycznego zakończenia. Dlaczego? Bo kontynuacja tych dziejów trwa do dzisiaj. Wszystkie następne pokolenia chrześcijan dopisywały historię Kościoła. Chcę powiedzieć wam, drodzy jubilaci, że pisaliście tę historię przez 25 lat poprzez waszą posługę sakramentalną i posługę słowa. I za to wam bardzo dziękuję - mówił abp Kupny. - Piszcie tę historię z otwartym sercem, miłością i cierpliwością - dodał.
Homilię wygłosił ks. kan. Cembrowicz, który w poruszających słowach przypomniał jubilatom, że kapłaństwo nie jest chwilą zatrzymania, lecz nieustannym wezwaniem do dalszej drogi z Chrystusem. Kaznodzieja odwołał się do ewangelicznego obrazu łodzi i połowu ryb. Przypomniał moment sprzed ćwierć wieku, gdy młodzi kapłani przyjmowali święcenia. - 25 lat temu Pan wprowadził was do swojej łodzi, powierzył wam sieci Ewangelii, namaścił wasze dłonie, aby błogosławiły, i powierzył wam swoje Ciało, abyście karmili nim lud Boży - mówił.
Jednocześnie podkreślił, że jubileusz nie jest czasem nostalgicznego wspominania dawnych lat ani "spokojnym zakotwiczeniem". Kapłaństwo - jak zaznaczył - nie jest portem, ale drogą, na której Chrystus wciąż na nowo zaprasza swoich uczniów do wypłynięcia na głębię.
Ks. Cembrowicz mówił o doświadczeniu, które zna każdy kapłan, szczególnie z takim stażem - o nocach bezowocnego połowu, chwilach zmęczenia, zwątpienia i poczuciu pustych sieci. - Właśnie wtedy Jezus mówi: "Wypłyń na głębię" - nie na płyciznę przyzwyczajenia i rutyny - podkreślał.
Centralnym przesłaniem homilii było wezwanie do duchowej głębi. Kaznodzieja zaznaczył, że współczesny świat nie potrzebuje kapłanów będących jedynie sprawnymi administratorami czy ekspertami od struktur. - Wierni oczekują od księdza jednego: aby był człowiekiem spotkania z Bogiem, przewodnikiem ku wieczności, a nie ekspertem od wszystkiego - mówił proboszcz archikatedry wrocławskiej.
Dodał, że dziś szczególnie potrzeba "świadka tajemnicy", człowieka, który zna Boga i prowadzi innych do Jezusa. Wskazywał, że "wypłynięcie na głębię" oznacza przede wszystkim wejście w głębię modlitwy - tam, gdzie człowiek staje przed Bogiem. - Gdzie nie ma masek, gdzie jesteś ty i Pan. Nie dla siebie, nie dla własnego sukcesu, ale dla owiec - apelował.
Przypomniał także, że największym darem kapłana dla Kościoła nie jest skuteczność organizacyjna ani liczba osiągnięć, lecz świętość i codzienna wierność. Mówiąc o drodze przeżytej przez jubilatów, kaznodzieja wskazywał, że żaden kapłan nie trwa dzięki własnym zdolnościom. - Każdy kapłan wie jedno: nie utrzymał go talent ani siła charakteru, ale łaska. To Chrystus był wierny i podtrzymywał. To On prowadził przez noce, kryzysy, samotność i pytania - wymieniał.
Dlatego jubileusz kapłaństwa nie jest świętem sukcesu, lecz świętem wierności Boga i człowieka. Kaznodzieja zwrócił uwagę na wdzięczność wiernych wobec kapłanów obecnych przez lata w najważniejszych momentach ludzkiego życia. - Przez 25 lat byliście przy chrzcielnicach, przy ołtarzach, na cmentarzach, przy łóżkach chorych - przypominał jubilatom.
W mocnych słowach podkreślił również, że Kościół potrzebuje dziś księży autentycznych i odważnych, którzy nie będą ukrywać się za powierzchownością.
Na zakończenie homilii ks. Cembrowicz przypomniał, że Chrystus nie kończy kapłańskiej drogi wręczeniem symbolicznych medali za lata służby. - On tylko wskazuje jezioro i mówi: "To jeszcze nie koniec. Wypłyń na głębię" - zakończył.
Szczególne słowa skierował również do matek kapłanów. W przypadający tego dnia Dzień Matki dziękował im za modlitwę, troskę i codzienne wsparcie, które - jak podkreślał - trwa nie tylko w latach seminaryjnej formacji, ale przez całe kapłańskie życie ich synów.








