• facebook
  • rss
  • Nas? Bohaterów? Prądem?!

    ks. Rafał Kowalski

    dodane 22.11.2013 13:06

    Można się było spodziewać, że spotkanie z Wojciechem Cejrowskim we Wrocławiu będzie budziło emocje, ale że dzień po nim dziennikarze tak popłyną… Tego się nie spodziewałem.

    Absolutnie nie przeszkadza mi, gdzie pracuje Jacek Harłukowicz. Cenię go za jego warsztat. Z uwagą obserwowałem walkę o sprawiedliwość we wrocławskiej drogówce i chociaż niekoniecznie zgadzam się z wieloma jego poglądami, uważam, że jak to mówił Wojciech Cejrowski na auli PWT – "jest jakiś". Tym bardziej z przykrością przeczytałem tekst dotyczący wizyty "pierwszego kowboja RP" w stolicy Dolnego Śląska (dostępny tutaj). Gdy go czytałem, przypomniały mi się słowa mojej babci, która mawiała, że można bardzo długo budować swój autorytet, a w jednym momencie wszystko stracić.   

    Pan Jacek wyraża swoje oburzenie, iż dziennikarze "Gazety Wyborczej" nie zostali wpuszczeni na aulę papieskiej uczelni. A niby dlaczego mieliby być wpuszczeni? Organizatorzy od dłuższego czasu informowali, że ze względów bezpieczeństwa nie mogą wpuścić więcej osób, niż aula jest w stanie pomieścić. Wprowadzono zatem wejściówki, które każdy mógł za darmo otrzymać. Dziennikarze GW takowych nie posiadali, za to – jak pisze J. Harłukowicz - uznali, że "jakoś uda się wejść do środka". Jak? Może oknem?

    Żeby było dramatyczniej, w tekście zamieszczonym na portalu "Gazety" pojawia się kilka starszych pań, którym również nie było dane na żywo słuchać Cejrowskiego. A gdyby tak ochrona wpuściła wszystkich i gdyby doszło do jakiegoś wypadku, czy pan Jacek napisałby piękny artykuł, że wprawdzie organizatorzy pozwolili na wejście większej liczbie osób, niż pozwalają na to względy bezpieczeństwa, ale jacy byli dobroduszni…? Ośmielam się przypuszczać, że "jeździłby" po Kościele, papieskiej uczelni i organizatorach, wypominając brak wyobraźni i odpowiedzialności.

    A teraz kilka smaczków: „Nie wpuszczono również kobiety przedstawiającej się jako dziennikarka katolickiego Radia Rodzina. Nie miała wejściówki” – pisze J. Harłukowicz. To ciekawe, bo osobiście w auli widziałem dziennikarza Radia Rodzina. Świadczy o tym relacja na stronie diecezjalnej rozgłośni (dostępna tutaj) i wywiad udzielony tej stacji.

    „Pan Cejrowski nie życzy sobie wielu innych rzeczy. Prowadzący spotkanie ksiądz na samym początku zakomunikował publiczności: żadnych zdjęć, żadnego filmowania ani nagrywania dźwięku. I dodał: – Pan Cejrowski kazał przekazać, że jak zobaczy kogoś nagrywającego, to podejdzie i wytłumaczy mu pięścią” – to kolejny fragment z tekstu J. Harłukowicza, który być może kiepsko słyszał przez zamykane już okno, ale zdjęcia można było robić przez pierwsze 3 minuty, co akurat dla niego jako dziennikarza obsługującego wielkie wydarzenia nie powinno być niczym nowym. Tak często bywa w czasie spotkań, koncertów, dyskusji. Wszyscy wiemy, jak rozprasza ładujący po oczach lampą błyskową fotograf. Rzeczywiście nie wolno było nagrywać dźwięku, jednak dziennikarze przecież potrafią posługiwać się długopisem i kartką, a robienia notatek nikt mi nie zabronił. Jeśli natomiast chodzi o ową pięść – podróżnik z uśmiechem powiedział, że to ksiądz, gdy zobaczy kogoś nagrywającego, ma zareagować także siłą… Cóż przez okna słabo słychać, bo nie wierzę, że pan Jacek nie zna się na żartach.

    A żeby Pan – Panie Jacku – się nie domyślał, o czym było za zamkniętymi drzwiami, obszerną relację i zdjęcia, których nie wolno było robić, znajdzie pan tutaj. Na przyszłość może po prostu wystarczy przyjechać jak każdy człowiek, wziąć wejściówkę i spokojnie wejść na spotkanie, a nie ufać, że przecież jestem dziennikarzem, to „jakoś wejdę”, a potem płakać prawie jak bohaterowie „Seksmisji”? Mnie? Z „Wyborczej”? Prądem?

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • rkowalski
      24.11.2013 02:23
      @ostjan
      Nie zamierzam się tłumaczyć. Akurat pana Jacka cenie i pierwszy akapit mojego komentarza aż nadto wyraźnie o tym świadczy... stwierdzenie "dziennikarz tej klasy" autentycznie oddaje mój szacunek do pana J. Harłukowicza. Czytam jego teksty i wiele z nich naprawdę cenię... nawet jeśli nie zgadzam się z poglądami, ale raz jeszcze powtórzę - ten człowiek "jest jakiś".

      Myli się Pan legitymacja dziennikarska nie zawsze jest przepustką. Gdy impreza jest biletowana lub obowiązują wejściówki najczęściej dzwonimy do organizatorów z pytaniem czy jest możliwe i na jakich zasadach uczestnictwo dziennikarzy... Tylko tyle i aż tyle...

      Drwinę widzisz tam, gdzie jej akurat nie ma... Wskazanie odnośników ma na celu pokazanie, iż autor tekstu myli się w swoich stwierdzeniach. Jeśli powiedzenie komuś: "Było inaczej niż mówisz, bo ja tam byłem i widziałem na własne oczy" uważasz za drwinę - cóż trudno dyskutować.

      Przy okazji odpowiem, dlaczego nie przeszkadza mi gdzie pracuje pan Jacek. Otóż Kazimierz Pawlak ze słynnych "Samych swoich" mawiał, że Polacy nie dzielą się na kresowych i resztę, a prosto: na mądrych i głupich... Tak i jak uważam, że wcale nie dzielimy się na PiS i PO, Wyborczą i Nasz Dziennik, a prosto...
    • ostjan
      24.11.2013 10:26
      " @ostjan Nie zamierzam się tłumaczyć...."
      Wypowiedzi Księdza są niekonsekwentne.
      Na wstępie Ksiądz pisze, że nie zamierza się tłumaczyć, a w następnych akapitach się tłumaczy.
      Zupełnie tak jak pisał Ksiądz, że organizatorzy ze względów bezpieczeństwa nie mogli wpuścić kilku dziennikarzy, a później odpowiadając dziennikarzowi pisze Ksiądz, że nie wie ile było miejsc, ile wydano wejściówek i ile osób nie zostało wpuszczonych. To albo Ksiądz wie i argumentuje, że ze względów bezpieczeństwa nie wpuszczono dwoje dziennikarzy, albo ksiądz nie wie i nie wypowiada się autorytatywnie na ten temat. Tak na marginesie, jaką Ksiądz posiada wiedzę, na temat bezpieczeństwa imprez publicznych, by tak jednoznacznie oceniać zaistniała sytuację? Czy dwie osoby więcej na sali z zakładam, że kilkudziesięcio, lub paruset osobową publicznością stanowi zagrożenie? Kpiny proszę księdza, kpiny. Byłem na imprezach w teatrze i filharmonii, gdzie poza paruset osobową publicznością siedziało na dostawkach czy wręcz podłodze kilkadziesiąt co najmniej widzów i można było.
      W drwinie z dziennikarza jednak konsekwentnie brnie Ksiądz dalej. Bo czy nie drwiną jest wskazanie dziennikarzowi linków do relacji z imprezy na którą dziennikarz wybierał się służbowo, by złożyć z niej relację. Dziennikarz nie wybierał się tam dla zaspokojenia swojej ciekawości mądrościami pana Cejrowskiego tylko służbowo.
      W tym wpisie nie oceniam intencji Księdza, a jedynie to co wyszło mu spod klawiatury.
      Na koniec pozostaje mi wyrazić zdziwienie ostatnim akapitem na temat klasyfikacji ludzi i instytucji. Nie prowokowałem w najmniejszym stopniu Księdza do takiej wypowiedzi.
      Uważam jednak, że jest to bardzo ważny temat w naszej rzeczywistości, zwłaszcza, że wywołuje duże emocje, agresję i nienawiść również na forach i w felietonach GN.
      Może by Ksiądz napisał szerzej o tych zjawiskach? Jest potrzeba by przekonać czytelników, że nie wszyscy mają takie same poglądy i że jest to normalne. Że można pomimo odmiennych poglądów darzyć szacunkiem tych innych, że nie są to wrogowie, których należy zwalczać, tylko tak samo jak my, to Polacy. Jakby udało się to Księdzu ująć bez nieskutecznego przykazania miłości do bliźniego, to może trafiłoby to też do tych czytelników i także felietonistów GN dla których przykazanie miłości to puste słowa.
    • ostjan
      24.11.2013 10:30
      " @ostjan Nie zamierzam się tłumaczyć...."
      Wypowiedzi Księdza są niekonsekwentne.
      Na wstępie Ksiądz pisze, że nie zamierza się tłumaczyć, a w następnych akapitach się tłumaczy.
      Zupełnie tak jak pisał Ksiądz, że organizatorzy ze względów bezpieczeństwa nie mogli wpuścić kilku dziennikarzy, a później odpowiadając dziennikarzowi pisze Ksiądz, że nie wie ile było miejsc, ile wydano wejściówek i ile osób nie zostało wpuszczonych. To albo Ksiądz wie i argumentuje, że ze względów bezpieczeństwa nie wpuszczono dwoje dziennikarzy, albo ksiądz nie wie i nie wypowiada się autorytatywnie na ten temat. Tak na marginesie, jaką Ksiądz posiada wiedzę, na temat bezpieczeństwa imprez publicznych, by tak jednoznacznie oceniać zaistniała sytuację? Czy dwie osoby więcej na sali z kilkudziesięcio, lub paruset osobową publicznością stanowi zagrożenie? Kpiny proszę księdza, kpiny. Byłem na imprezach w teatrze i filharmonii, gdzie poza paruset osobową publicznością siedziało na dostawkach czy wręcz podłodze kilkadziesiąt co najmniej widzów i można było, i było bezpiecznie.
      W drwinie z dziennikarza jednak konsekwentnie brnie Ksiądz dalej. Bo czy nie drwiną jest wskazanie dziennikarzowi linków do relacji z imprezy na którą dziennikarz wybierał się służbowo, by złożyć z niej relację. Dziennikarz nie wybierał się tam dla zaspokojenia swojej ciekawości mądrościami pana Cejrowskiego.
      W tym wpisie nie oceniam intencji Księdza, a jedynie to co wyszło mu spod klawiatury.
      Na koniec pozostaje mi wyrazić zdziwienie ostatnim akapitem na temat klasyfikacji ludzi i instytucji. Nie prowokowałem w najmniejszym stopniu Księdza do takiej wypowiedzi.
      Uważam jednak, że jest to bardzo ważny temat w naszej rzeczywistości, zwłaszcza, że wywołuje duże emocje, agresję i nienawiść również na forach i w felietonach GN.
      Może by Ksiądz napisał szerzej o tych zjawiskach? Jest potrzeba by przekonać czytelników, że nie wszyscy mają takie same poglądy i że jest to normalne. Że można pomimo odmiennych poglądów darzyć szacunkiem tych innych, że nie są to wrogowie, których należy zwalczać, tylko tak samo jak my, to Polacy. Jakby udało się to Księdzu ująć bez nieskutecznego przykazania miłości do bliźniego, to może trafiłoby to też do tych czytelników i także felietonistów GN dla których przykazanie miłości to puste słowa.
    • eldad
      24.11.2013 12:53
      Teraz to Księdzu będzie się ciężko dyskutowało... Z człowiekiem, który wiedzę na temat bezpieczeństwa publicznego zdobył bywając w teatrze trudno przedstawić logiczne argumenty... A gdyby ów człowiek śledził całość dyskusji a nie tylko własne posty zobaczyłby, że Ksiądz odpowiada innym, którzy postawili pytanie o pracę pana Jacka... Ale przecież musiałby wówczas uznać za drwinę z niego, iż kapłan nie dyskutuje tylko i wyłącznie z nim... Pozdrawiam i gratuluję komentarza. Naprawdę trafny, ze swadą i ironią...
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół