Nowy numer 48/2020 Archiwum

Wiele twarzy, jedna Matka

Majowego "przeglądu" wybranych wizerunków maryjnych znajdujących się w stolicy Dolnego Śląska dokonał w Civitas Christiana wrocławski historyk sztuki dr Dariusz Galewski.

Te najstarsze, jak zauważył, zawsze były otoczone modlitwą, często kultem. Dopiero pod koniec XIX w. zaczęły trafiać do muzeów, gdzie stawały się po prostu eksponatami, traktowanymi jako dzieła sztuki, a nie służącymi pomocą w modlitwie. Przykładem jednego z pięknych średniowiecznych obrazów, dziś znajdujących się w Muzeum Narodowym, a niegdyś w katedrze, jest wizerunek Maryi z Dzieciątkiem pochodzący z pocz. XV w. Matka Boża – dzieło malarza z pracowni Mistrza Wyszobrodzkiej Madonny – otoczona jest przez świętych i aniołów, którzy trzymają wstęgę z łacińskim tekstem modlitwy „Królowo Nieba, wesel się...”.

Piękne choinki, brzoza i rozległy krajobraz towarzyszą z kolei Maryi przedstawionej w słynnym dziele „Madonna pod jodłami”. To dzieło Lucasa Cranacha Starszego, pochodzące z 1510 r., gdy jeszcze był on katolikiem. Oryginalny obraz wywieziony został z Polski w 1947 r. przez ks. Siegfrieda Zimmera, jako... owinięty ceratą stolik podróżny. Po długich perypetiach powrócił do Wrocławia w 2012 r.

Pośród katedralnych skarbów maryjnych prelegent wymienił m.in. marmurową rzeźbę Maryi z Dzieciątkiem z 1854 r., która została otoczona kultem już po II wojnie światowej, gdy okazało się, że przetrwała bombardowanie; pomnik Matki Bożej Niepokalanie Poczętej stojący przed katedrą – zgodnie z tradycją, która skrystalizowała się w czasie kontrreformacji, a u jej początków był pomnik Maryi ustawiony na antycznej kolumnie w Rzymie, przed wejściem do bazyliki Matki Bożej Większej.

– W kościele św. Elżbiety (dziś garnizonowym) znajdowała się słynna „Piękna Madonna z Wrocławia” z ok. 1400 r., rzeźba odkryta w jakimś składzie w 2 poł. XIX. w. Po wojnie, jak wiele innych wrocławskich zabytków, trafiła do Muzeum Narodowego w Warszawie – wyjaśniał D. Galewski. Prelegent wspomniał o wielu innych Pietach: słynnej Piecie (z ok. 1400-1410) z kościoła kanoników regularnych św. Augustyna na Piasku, a także o tej, która znajdowała się w tzw. Kaplicy Hochberga (Matki Bożej Bolesnej) w kościele świętych Wincentego i Jakuba – obecnie greckokatolickiej katedrze (przy tej świątyni wzniesiono też kolumnę z figurą Maryi) czy w kościele świętych Stanisława, Doroty i Wacława – bardzo ekspresyjnej, z 1380 r. Do dziś zobaczyć można kopię Piety Michała Anioła z 2 poł. XIX w. w kościele uniwersyteckim Najświętszego Imienia Jezus. W nim znajdowała się również pewna intrygująca rzeźba Matki Bożej Bolesnej. – Istnieje teoria, że pochodziła z dawnej kaplicy zamku cesarskiego, który ulokowany był w miejscu dzisiejszego kościoła uniwersyteckiego, wzniesionego przez jezuitów po pokonaniu wielu trudności. W ten sposób zadbaliby o zachowanie ciągłości miejsca – mówił prelegent.

Wspomniał też o Matce Bożej Wspomożenia Wiernych, czczonej jako Wspomożycielka Wrocławia. Znajduje się w kościele uniwersyteckim, jest jedną z kopii Matki Bożej Passawskiej. Autorem pierwowzoru tego wizerunku, kopiowanego niezliczone ilości razy, jest również Cranach Starszy, który, co ciekawe, był już w czasie powstawania obrazu protestantem i oddawanie czci Maryi było mu już raczej obce, tymczasem jego obraz otoczony został wielkim kultem.

Dr Galewski opowiadał m.in. o Górze Kaplicznej na Osobowicach z cudowną figurką oraz o słynącej łaskami maryjnej ikonie pochodzącej spod Lwowa, która przybyła do Wrocławia w XVII w. Znalazła się w miejscu, o którego istnieniu wie niewielu wrocławian – chodzi o kościół i klasztor kapucynów, który do 1810 r. funkcjonował w okolicach dzisiejszej ul. Kazimierza Wielkiego, przy pałacu będącym dziś oddziałem Muzeum Miejskiego.

– Po II wojnie światowej mieliśmy wielki napływ obrazów z Kresów, z terenów południowo-wschodnich, choć także z innych regionów – mówił prelegent. – Czczona w katedrze Madonna zwana Madonną Rodziny Sobieskich dotarła tu z Międzylesia.

Wcześniej, w 1713 r., została podarowana przez papieża Aleksandrowi Sobieskiemu.

Prelegent wiele uwagi poświęcił wizerunkowi z Podkamienia, nazywanego „Ruską Częstochową”, dziś w kościele dominikańskim we Wrocławiu. – Koronowany był 10 lat po obrazie jasnogórskim (pierwszym koronowanym poza Italią) – wyjaśniał, podkreślając, że od 1717 r. do III rozbioru Polski zostało koronowanych na ziemiach polskich aż 26 wizerunków.

Zebrani usłyszeli o obrazie Matki Bożej Zwycięskiej z Mariampola (w kościele NMP na Piasku), który towarzyszył uczestnikom odsieczy wiedeńskiej, o Matce Bożej Pocieszenia w jezuickiej świątyni przy al. Pracy we Wrocławiu, o niezwykłym wizerunku z Hodowicy w kościele św. Augustyna przy ul. Sudeckiej czy obrazie w kościele św. Karola Boromeusza przy ul. Kruczej – prawdopodobnie namalowanym w Krakowie (tam nazywany był wizerunkiem Matki Bożej Wesołej).

Niemal każdy maryjny obraz opleciony jest mnóstwem niezwykłych opowieści i wplątany w niejedną przygodę. Przede wszystkim, otoczony modlitwą, kryje historię niezliczonych spotkań ludzi z Bogiem.

Wiele twarzy, jedna Matka   Dr Dariusz Galewski w Civitas Christiana Agata Combik /Foto Gość

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama