Nowy numer 44/2020 Archiwum

Kapłański lifestyle

W tygodniu modlitw o powołania kapłańskie i zakonne zapytaliśmy rektora i ojca duchownego MWSD o to, czy seminarium to kuźnia dobrych pasterzy.

- Seminarium jako kuźnia - to mi się kojarzy trochę za bardzo ambitnie, bo wiąże się z czymś, co wymaga mocnego przerobienia czegoś twardego. Nie wiem, czy przychodzą tu klerycy tak twardzi, że trzeba ich przekuwać, natomiast na pewno jest to miejsce, w którym uwrażliwiamy na obecność Boga w drugim człowieku, a przez to na drugiego człowieka. Jeśli kapłan ma być pasterzem, to musi być, wzorem Jezusa, wrażliwy na ludzi - wyjaśnia ks. dr Kacper Radzki, rektor Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu.

Wychowawca zaznacza, że to wszystko ma wymiar praktyczny, by nas, ludzi dzisiejszych czasów, nie tyle nauczyć, co sprowokować do poszukiwania Boga, który mówi do nas współczesnym, zrozumiałym językiem. - Ksiądz to ten, który słyszy ten głos Boży i tłumaczy go wiernym - dodaje.

Rozwijając myśl o potrzebie kapłańskiej wrażliwości, tłumaczy, że jeśli nawet ktoś nie ma w sobie wrodzonej empatii, to jej się uczy. - Pasterz musi być wrażliwy na owce, a papież Franciszek mówi, że ma być go czuć owcami. Czyli kapłan to ten, który jest empatyczny - patrzy na ludzi, czuje ludzi i wychodzi do nich, odpowiadając na ich potrzeby.

Zauważa jeszcze trzeci akcent. Podkreśla, że kapłan to przede wszystkim szafarz sakramentów. - To strzeżenie tajemnicy w znaczeniu pielęgnowania jej racji w życiu człowieka to zadanie dla przyszłych prezbiterów. Przeżywania tajemnicy sakramentów uczą się przez doświadczenia wieloletnich kapłanów, którzy tę tajemnicę sprawują i jej strzegą, przez wskazanie im mistrzów, którzy skutecznie tłumaczą obecność Boga we współczesnym świecie - mówi ks. K. Radzki.

Jak się kształtuje przyszłych dobrych pasterzy? - Z teologicznego punktu widzenia kojarzy mi się ze wspomnianą już kuźnią - z ogniem Ducha Świętego i z mieczem słowa Bożego. Odpowiadając bardziej wychowawczo, należy zwrócić uwagę, że jesteśmy tutaj, by chłopakom towarzyszyć. Idziemy razem i chcemy, by dojrzewali, by zarażali się od nas radością powołania, spędzając z nami czas - opowiada ks. dr Arkadiusz Kruk, ojciec duchowny MWSD. Zaznacza, że te działania są przemyślane i zaplanowane tak, by klerycy odkryli, że bycie dobrym pasterzem to styl życia.

Czytaj także:

Zobacz:

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama