Nowy numer 3/2021 Archiwum

Z Wrocławia na operowe sceny świata

Dominika Zamara - uznawana za jedną z najwybitniejszych współczesnych śpiewaczek operowych - promuje polską kulturę daleko poza granicami kraju. W tym roku nagrała płytę z pieśniami Fryderyka Chopina. Wkrótce wystąpi z koncertami także na Dolnym Śląsku.

Obecnie mieszka i pracuje w Italii, także jako pedagog. Uczy śpiewu solowego na Accademia Musicale La Certosa. Kocha, jak mówi operę, głównie bel canto włoskie, i muzykę sakralną.

Od tego roku należy do prestiżowego grona artystów Watykanu. Śpiewała od dawna w świątyniach i innych przestrzeniach należących do Kościoła, dla Instituto Musica Sacra Roma, na festiwalach muzyki sakralnej (także na festiwalu Cracovia Sacra). Wśród jej ulubionych utworów jest wiele dzieł sakralnych np.„Stabat Mater” Pergolesiego.

- W tym roku zostałam zaproszona do współpracy z Fundacją Tota Pulchra. Co jakiś czas będę śpiewała koncerty jako artystka Watykanu. To wielki zaszczyt. Pierwszy koncert planowany jest na 27 października, kolejny na grudzień - mówi.

Opera to cały wachlarz wyzwań. Wymaga nie tylko umiejętności ściśle muzycznych, ale także odpowiedniej interpretacji różnych postaci na scenie.

- Bardzo wiele uwagi wymaga libretto - tłumaczy D. Zamara. - Zwykle mam do czynienia z archaicznym językiem włoskim, często korzystam z pomocy językoznawców, by poprawnie wykonać niektóre wyrażenia. To jest często tekst bardzo piękny, poetycki, pełen metafor. Kocham operę właśnie dlatego, że posiada i wartościowe teksty, libretta, i wartościową muzykę. Tymczasem we współczesnej muzyce dużo jest banału, bylejakości.

Droga artystki operowej stawia przed nią spore wyzwania lingwistyczne. - Śpiewam w 10 różnych językach. Uwielbiam je poznawać. Wiele zawdzięczam lektorce języka włoskiego z wrocławskiej akademii muzycznej, pani Teresie Tołłoczko. Była bardzo wymagająca, ale świetnie uczyła - wspomina. - Potem we Włoszech wciąż szlifowano moją znajomość włoskiego. To bardzo ważne. W śpiewie wymowa musi być perfekcyjna. Włosi przywiązują do niej dużą wagę. Mówią: „Jak dobrze wymawiasz, to dobrze śpiewasz, dobrze projektujesz dźwięk”.

Jak mówi, znajomość każdego nowego języka dla śpiewaka jest na wagę złota. - Aparat głosowy pracuje inaczej przy każdym z nich, bo każdy język ma inną fonetykę - wyjaśnia. - Na przykład włoski jest łatwy do śpiewania, bardzo melodyjny, bez podwójnych spółgłosek. Ma tylko 5 samogłosek - i, e,a,o,u. Są to okrągłe samogłoski, które pięknie projektują dźwięk. W języku polskim mamy oprócz nich „ę”, „ą” - nosowe samogłoski, jak we francuskim, mamy podwójne spółgłoski, jak „sz”, „cz”, „ź”,„rz”… Śpiew słów z takimi dźwiękami brzmi pięknie, interesująco, ale jest bardzo trudny, wymaga wiele pracy nad dykcją.

Dominika Zamara bardzo lubi łacinę, bo - jak mówi - jest to język piękny i „wygodny” do śpiewu. Ważna jest znajomość francuskiego, niemieckiego, hiszpańskiego. Stara się promować śpiew w języku polskim. Nagrała płytę po chorwacku.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama