Nowy numer 39/2020 Archiwum

Jak odkleić dziecko od smartfona? Terapeuta nie załatwi wszystkiego

Kiedy pojechałem z dziećmi na plażę kilka lat temu, zorientowałem się, że nikt nie buduje zamków z piasku. Byłem jednym z nielicznych. Dzieciaki wokoło bawiły się same, a rodzice? Ślęczeli nad smartfonami - opowiada Jędrzej Maciuk, socjoterapeuta i specjalista terapii uzależnień.

Maciej Rajfur: Światowa Organizacja Zdrowia całkiem niedawno, bo w 2018 roku, wprowadziła uzależnienie od gier komputerowych na listę zaburzeń psychicznych jako jednostkę chorobową. To chyba nie znaczy, że tego typu uzależnienia istnieją realnie do dwóch lat...

Jędrzej Maciuk: Naturalnie, że nie. Nie ukrywam, że pojawiają się wciąż kłopoty z diagnostyką tego typu nałogów. Trwa żywiołowa dyskusja, jak traktować obsesyjne korzystanie z komputera, internetu, smartfona itd. Część osób twierdzi, że mamy do czynienia z prostym uzależnieniem cyfrowym. Inni idą w kierunku uzależnień behawioralnych, a jeszcze inni w kierunku kompulsywnych, czyli spraw dla psychiatry, kiedy nałóg cyfrowy jest wynikiem zmagań z zaburzeniami psychicznymi, a nie samym w sobie zaburzeniem.

To gdzie leży prawda w tej kwestii?

Właściwie raczej pośrodku. Czasami mamy do czynienia z bardziej rozwiniętą zależnością w jedną stroną, a w kolejnym przypadku to objaw innego zaburzenia. Np. ucieczka w gry komputerowe czy w internet może być wynikiem jakiegoś deficytu, który pojawił się wcześniej i to jego skutkiem jest właśnie przesiadywanie przed smartfonem, laptopem czy komputerem. Ja jestem terapeutą uzależnień, więc patrzę na to ze swojej perspektywy, ale zawsze się zastanawiam, czy mam do czynienia z pierwotnym powodem problemu, czy to pochodna czegoś innego.

Z jakiej perspektywy Pan patrzy na ewentualne uzależnienie dzieci od internetu, gier komputerowych, mediów społecznościowych?

Przy diagnostyce młodego człowieka ważne jest, by odróżnić, w jakim momencie próbujemy postawić tę diagnozę. Bo możemy trafić po prostu na etap pierwszej fascynacji. I nieważne, czy mówimy o włączaniu jakiejś gry komputerowej czy zakładaniu rolek na nogi, ten początkowy okres będzie charakterystyczny. Zaprząta myśli młodego człowieka. On chce spędzać przy tym sporo czasu, ale to mija. Wkrótce pojawia się inna zajawka czy pasja, a rozwój harmonijny człowieka dalej się toczy.

To scenariusz optymistyczny, natomiast jest jeszcze pesymistyczny, który dotyka coraz większą liczbę dzieci. Kiedy ta początkowa fascynacja, np. smartfonem i internetem się przedłuża i dziecko nie chce się od niego „odkleić”.

Jako rodzice czy opiekunowie musimy zachować czujność. Jeżeli czas, który poświęca dziecko na grę, stale się zwiększa, a jednocześnie ona staje się dla niego głównym źródłem przyjemności, wtedy może pojawić się problem. Widać to w życiu codziennym - jeżeli smartfon robi za sposób na nudę, na stres, na wolny czas, przy spotkaniu z przyjaciółmi, przy stole podczas obiadu itd.

Czy jest jakaś granica, której przekroczenie powinno nas zaniepokoić, uruchomić w głowie alarm?

Przy diagnostyce uzależnienia ciężko wyznaczyć np. kryterium godzinowe. Należy spojrzeć na cały kontekst, bo mamy do czynienia z kwestią wielowymiarową. Ta liczba godzin spędzanych przez ekranem ma znaczenie, ale istotniejsza jest rola, jaką pełni to zachowanie w życiu człowieka. Czy sięga po grę mimo strat - np. spadku nauki w szkole. Czy traci nad tym kontrolę - nie wyrabia się z obowiązkami na czas.

Dodatkowo zauważymy na pewno tzw. objawy odstawienne występujące osobno lub przeplatane - lęki, stany depresyjne, zachowania agresywne, bóle głowy, rozkojarzenie, kłopoty ze snem, huśtawka nastrojów, rozdrażnienia. To wszystko może wskazywać, że na horyzoncie pojawia się problem uzależnienia.

Z drugiej strony weźmy też poprawkę na normę rówieśniczą. To, co wydawało się dla nas jakąś patologią kilkanaście lat temu, dzisiaj zaczęło być normą. Młody człowiek, który siedzi trzy godziny przed komputerem, niekoniecznie ma problem. Trzeba się już zastanawiać, gdy mówimy przykładowo o siedmiu godzinach - to obiektywnie naprawdę dużo.

Jakie zatem powinniśmy sobie zadać pytania, obserwując zachowanie i tryb życia dziecka?

Czy istnieje silna potrzeba tej konkretne czynności, która nas niepokoi (np. granie w gry na smartfonie)? Czy zwiększa się ilość czasu? Czy zanikają inne źródła przyjemności? Czy zmieniają się aktywności? Wcześniej jeździł na rowerze, grał w piłkę na boisku, a teraz już nie wychodzi z domu…

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama