Nowy numer 43/2020 Archiwum

Ulepmy razem przyjaźń

Z gliny wyłaniają się uszy kota, koński ogon, miska. Jutro dzieci będą filcować. Mogą też śpiewać, tańczyć i grać. Wśród sztuk wszelakich uprawianych przy Prusa 32 jedna jest kluczowa: pielęgnowanie dobrych relacji.

W czwartkowe popołudnia w Klubowym Centrum „Miejscówka” trwa- ją warsztaty ceramiczno-plastyczne. – Lepimy z gliny, malujemy, rysujemy, szyjemy – mówi prowadząca zajęcia Ela Filipkiewicz, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu.

– Czasem przygotowujemy coś specjalnego na święta. Tak naprawdę jednak każdy maluje i rysuje to, co chce. Ania pokazuje skórzaną torebkę, jaką uszyła ostatnio, z broszką z filcu. – Moje wszystkie prace związane są z końmi – tłumaczy Weronika, pasjonatka jazdy konnej. Opowiada o kucyku imieniem Napar. – Skoki to coś najpiękniejszego na świecie! – dodaje. Konie maluje, rysuje, lepi z gliny. Może wkrótce zrobi jakiegoś z filcu. Greta i Łucja lepią z gliny miski z kocimi głowami, Ania – glinianą grę w kółko i krzyżyk. Dawid kształtuje wytrwale głowę tajemniczego stwora. – Nazywa się Freddy – mówi. – Jego głowa jest częścią glinianej podkładki na komórkę. – Najpierw na kilku zajęciach w wilgotnej glinie lepimy różne przedmioty – wyjaśnia pani Ela. – Kiedy wyschną, są szlifowane, wygładzane. Wypalamy je w temperaturze 900°C. Glina po takim paleniu jest jasna, bardzo chłonna. To czas, by pokryć ją kolorowymi szkliwami. Mają postać zawiesiny, która gęstnieje po nałożeniu na podłoże. – Po szkliwieniu znów wypalamy nasze dzieła – tym razem w temperaturze ponad 1000°C – tłumaczy pani Ela, pokazując specjalny piec. – Korzystamy ze szkliwa przystosowanego do celów spożywczych. Z wyrabianych u nas talerzyków, miseczek można jeść, można je także wkładać do zmywarki. Niektórzy przychodzą na różne warsztaty od kilku lat. Nad gliną uspokajają się. – Nauka jest ważna, ale dobrze, jeśli dziecko ma czas także na zwykłe budowanie przyjaźni, bycie razem z innymi – mówi pani Ela. – To cenny skarb. „Miejscówka” została otwarta przy ul. B. Prusa 32 we Wrocławiu w 2016 r. To owoc projektu napisanego przez stowarzyszenie Hallelu Jah. Pierwotny pomysł dotyczył wykorzystania sali kinowej dawnego kina Lalka i utworzenie w nim chrześcijańskiego domu kultury. Ostatecznie okazało się, że dostępne są pomieszczenia, w których może powstać świetlica czy klub środowiskowy. – Nasz pomysł był wpisany w ideę Centrum Kultury Jana Pawła II, które powstało z siedzibą przy ul. Katedralnej 4 – wyjaśnia Robert Ruszczak, koordynator projektu. – Chcemy wyjść do ludzi z Ewangelią poprzez sztukę, kulturalne spotkania, przez pielęgnowanie relacji. Co jakiś czas organizujemy w „Miejscówce” koncerty i inne wydarzenia. Na zajęcia przychodzą dzieci różnych narodowości – prócz miejscowych są także przybysze z Ukrainy, Białorusi czy Włoch. Grudniowe kolędowanie niesamowicie zabrzmiało w różnych językach. We wnętrzach „Miejscówki” działała przez pewien czas pizzeria La Luna. – Został po niej przy wejściu mały napis „Luna” – mówi pani Ela. – Zostawiliśmy go. Ma swoje znaczenie. Biskup Andrzej Siemieniewski mówił nam kiedyś, odwołując się do papieża Franciszka, że człowiek jest jak księżyc. To normalne, że czasem lśni, a czasem otacza go mrok – po którym znów zabłyśnie światło. „Jesteśmy księżycem, który, pomimo swoich cieni, odzwierciedla prawdziwe światło, Pana” – mówił Franciszek 6 stycznia 2019 r. Może dla niektórych zaświeci ono w glinianych talerzach ulepionych wśród dobrych przyjaciół.

Jest wybór

W„Miejscówce” odbywają się obecnie następujące warsztaty dla dzieci: gry na gitarze, wokalno-teatralne, gry na bębnach, tańca hip-hop, ceramiczno-plastyczne, rękodzieła z filcu. Zajęcia są darmowe. Więcej informacji i dane kontaktowe: www.miejscowka.wroclaw.pl, FB (@miejscowka).

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama