Nowy numer 2/2021 Archiwum

Sezon inny niż dotychczasowe

Tegoroczne turystyczne plany w wielu przypadkach runęły jak domki z kart. Nie dotyczy to tylko tych, którzy z wakacyjnych ofert chcieliby skorzystać, ale również tych, którzy je przygotowują i realizują.

Niepewność – to poczucie towarzyszy nam już od kilku tygodni. Marek Ciechanowski, prezes Dolnośląskiej Izby Turystyki, podkreśla, że branża turystyczna ponosi największe konsekwencje obostrzeń związanych z pandemią. Ją pierwszą dotknęły ograniczenia i ostatnia wróci do normalności. Zaznacza, że wśród właścicieli biur podróży panuje przekonanie, że sytuacja ustabilizuje się dopiero za kilka miesięcy. – Ten sezon jest na przetrwanie – mówi.

Jak przetrwać?

Przedsiębiorcy branży turystycznej z niecierpliwością czekają na efekty wprowadzenia kolejnych tarcz antykryzysowych. – Od 1989 r. nigdy od państwa nic nie dostaliśmy. Zawsze byliśmy płatnikami. Tym bardziej teraz liczymy na pomoc – dodaje. Przyznaje przy tym, że wypracowane formy wsparcia nie są idealne i wymagają ciągłych ulepszeń, by były dostosowane do wszystkich usługodawców branży turystycznej. Przedsiębiorcy zachęcają m.in. do wykupienia voucherów uprawniających do odwiedzenia atrakcji turystycznych, restauracji czy hoteli. Takie bony będzie można wykorzystać w późniejszym czasie. – Oczywiście bierzemy udział również w ogólnopolskiej kampanii, w której zachęcamy, by nie odwoływać, ale przekładać zaplanowane wyjazdy. To w jakimś stopniu zwiększy szansę na nasze przetrwanie – zaznacza. Prezes DIT zauważa, że trzymiesięczne zwolnienie ze składek ZUS to dla branży turystycznej za krótki czas. – To jest nasza specyfika. Fryzjer po otwarciu swojego zakładu w zasadzie od razu odzyska klientów. Podobnie kosmetyczka czy restaurator. W turystyce trzeba przełamać barierę strachu przed wyjazdami, zwłaszcza do krajów najbardziej dotkniętych pandemią. Poza tym w piramidzie potrzeb człowieka turystyka jest na dalszym miejscu – konkluduje.

Nowa sytuacja

M. Ciechanowski zwraca uwagę na obecny brak zainteresowania ofertami turystycznymi. – Otworzyłem swoje biuro 4 maja. Dotychczas (do 13 maja przyp. red.) odwiedziły je trzy osoby. Dwie chciały się dowiedzieć jak mogą przełożyć wykupioną wycieczkę, a jedna wykupiła ubezpieczenie dla osoby wyjeżdżającej do Niemiec do pracy. To wszystko – opowiada. Przyznaje, że nie jest to optymistyczny trend. Wymógł on zmianę ofert z turystyki zagranicznej na krajową. – Mamy je już przygotowane, ale wszystko trwa. Taka informacja musi do klientów dotrzeć, a potem muszą oni podjąć decyzję. Komunikaty od rządu są jasne. W tym roku czeka nas głównie wypoczynek w granicach naszego kraju, a jeśli mamy szansę na coś więcej, to kierunki będą ograniczone. Mówi się o państwach Grupy Wyszehradzkiej – zauważa. Dodaje przy tym, że jego zdaniem podobne sukcesy w walce z koronawirusem mają też Bułgaria i Chorwacja i one również mogłyby wrócić do oferty, zwłaszcza że można tam dojechać własnym środkiem transportu. Po długim majowym weekendzie rząd umożliwił ponowne otwarcie hoteli. – Właściciele albo się na to nie zdecydowali, albo mają bardzo mało gości – zaznacza. Podkreśla przy tym, że wszystkie obiekty spełniają najwyższe standardy higieniczne, bo do tego zobowiązują je wytyczne Głównego Inspektora Sanitarnego, które stworzone zostały wraz z branżą turystyczną. – Staramy się dbać o klienta. Pomieszczenia są dezynfekowane, pokoje są ozonowane i wietrzone po każdym gościu. Została również do połowy ograniczona liczba gości przebywających jednocześnie w hotelu. Są to środki, które dają bezpieczeństwo klientom i personelowi, ale wciąż nie dotarliśmy z tym przekazem do turystów – wyjaśnia. Niemniej jest przekonany, że powstaje okazja do promowania lokalnych atrakcji. – A mamy co zaproponować. Poza morzem mamy na Dolnym Śląsku wszystko, co potrzebne do wypoczynku i aktywnego spędzenia wolnego czasu, a zabytki, które można zobaczyć, są znane na całym świecie – przekonuje. – Duże grupy nie są wskazane, ale przecież można zwiedzać rodzinnie. Wszystkie miejsca są bezpieczne i spełniają wszelkie rygory sanitarne. Dla zdrowia psychicznego Polacy muszą się ruszyć – puentuje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama