Nowy numer 43/2020 Archiwum

Sięgnąć do korzeni

Oprócz niezbędnej pomocy osobom będącym ofiarami różnych form molestowania seksualnego, potrzeba czegoś jeszcze: pomocy tym, którzy nie radzą sobie ze sferą seksualną w swoim życiu i potrzebują wsparcia, by nie niszczyć życia swojego i innych ludzi.

Dawno temu, w 2009 r., we Wrocławiu odbywał się ogólnopolski zjazd AA. Uczestniczyli w nim Anonimowi Alkoholicy, ale i inne grupy osób uzależnionych – od narkotyków, hazardu, gier komputerowych. Byli też anonimowi seksoholicy – ludzie uzależnieni od kompulsywnych zachowań seksualnych, pornografii, którzy doświadczyli swojej bezsilności w tej sferze.

Pamiętam mężczyznę, który mówił o dramatycznej walce z samym sobą – zaczął szukać ratunku, gdy znalazł się „na dnie”, zadłużony (kredyty zaciągane po to, by móc codziennie, a nawet częściej niż raz dziennie, bywać w agencjach towarzyskich), z komornikiem na głowie. Czuł, że bez pomocy innych może zmienić się w potwora – gwałciciela niszczącego życie przygodnych ludzi. W grupie wsparcia i w terapii znalazł ratunek. Doświadczył spotkania z Bogiem. Nie został przestępcą, poukładał swoje życie – choć wie, że musi nieustannie czuwać nad sobą, korzystać z pomocy innych, dbać o rozwój duchowy.

Oczywiście nie każdy, kto ma trudności w tej dziedzinie, od razu wkroczy na drogę zbrodni, jeśli jednak tkwi w szponach jakiegokolwiek nałogu, prowadzi podwójne życie, zawsze ma to niszczący wpływ na niego i na jego otoczenie.

Istnieją miejsca, gdzie człowiek mający jakiekolwiek problemy ze swoją seksualnością, zyska pomoc – przykładowo we Wrocławiu działa grupa wsparcia dla anonimowych seksoholików. Książkę o osobach zmagających się m.in. z takim doświadczeniem zredagował wrocławski duszpasterz akademicki ks. Mirosław Maliński („Zaplątani w pożądanie. Intymne rozmowy z seksoholikami i osobami o skłonnościach homoseksualnych”). We Wrocławiu i w innych miastach funkcjonują grupy wsparcia „Pascha” – dla osób z niechcianymi odczuciami homoseksualnymi.

Pamiętam rozmowę z terapeutką, która mówiła o pedofilach – osobach ze zdiagnozowanym zaburzeniem preferencji seksualnych – które nigdy w życiu nikogo nie skrzywdziły. Gdy z prawdziwym przerażeniem i bólem odkryły w sobie podobne skłonności, zaczęły szukać dla siebie pomocy. Skutecznie.

Czy oprócz koncentrowania się na tym, by szybko i ewangelicznie reagować na zło – w Kościele i nie tylko – nie trzeba zadbać o to, by zapobiec złu, zatrzymać je, gdy dopiero kiełkuje?

Sprawca najbardziej nawet potwornych czynów zwykle nie od razu jest cynicznym, bezdusznym złoczyńcą, pozbawionym jakichkolwiek skrupułów. Może dojść do takiego stanu. Zwykle jednak bywa najpierw po prostu człowiekiem, który nie radzi sobie ze swoją słabością, a czasem i z ranami zadanymi mu przez innych.

Istnieje cały arsenał środków pomagających wydobyć się z najstraszniejszych uwikłań. Ludzie wierzący znajdują je w sakramentach, modlitwie, kierownictwie duchowym, nabożeństwie do Matki Bożej, rekolekcjach (mnóstwo świadectw np. członków Ruchu Czystych Serc), ale i w grupach wsparcia, terapiach, rozmaitych warsztatach rozwoju osobistego…

Czy nie powinniśmy zabiegać nie tylko o to, by Kościół sprawnie reagował na już zaistniałe zło, ale czynić go przestrzenią zapobiegania temu złu? Przestrzenią dojrzewania, zdrowienia, leczenia ran, jakie mnóstwo ludzi nosi w sobie?

Potrzebny jest jasny przekaz dla każdego człowieka: jeśli widzisz, że masz problem, że jest w tobie coś, co niszczy ciebie i może w przyszłości być niszczące dla ludzi wokół ciebie, nie lekceważ, nie czekaj aż zobojętniejesz, aż stracisz kontrolę nad swoim życiem. Są miejsca, gdzie znajdziesz pomoc.

Zobacz także TUTAJ

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama