GN 43/2020 Archiwum

Biało-czerwony szturm

To projekt, z którym o. Faustyn Zatoka OFM nosił się kilka lat. Pandemia, kłótnie polityczne i kryzys gospodarczy razem wzięte sprawiły, że podjął wyzwanie. U jego boku natychmiast stanął oddział ludzi i… armia świętych.

Codziennie inna intencja oraz inny patron dnia – polski święty. Raz bardziej, raz mniej znany. Prosili za Kościół, rząd, rodziny, szkoły, poległych w obronie ojczyzny, a nawet za… zdrajców. Inicjatywa „Polscy święci do modlitwy za Ojczyznę” wykroczyła szeroko poza parafię św. Alberta Wielkiego na wrocławskich Sołtysowicach. Zahaczyła m.in. o Lubań, Dzierżoniów, Prudnik, Nysę, Warszawę czy Głuchołazy. Do modlitewnego szturmu stanęli ludzie różnych zawodów, w różnym wieku (nawet ponad 100-letni podporucznik Armii Krajowej Zygmunt Markiewicz), ale ze wspólną motywacją.

Sto godzin na zapleczu

– Cała akcja kosztowała nas bardzo dużo pracy, ale uzmysłowiłem sobie, jaki mamy potencjał w sobie i jakie bogactwo życiorysów polskich świętych – nie ukrywa radości o. Faustyn Zatoka OFM. Dobór świętych do konkretnego dnia i konkretnej osoby, rodziny lub grupy nie był przypadkowy, ale rozeznany na modlitwie. – Przemysław Babiarz, prezenter Telewizji Polskiej, z chęcią dołączył i poprosił mnie, by mógł modlić się w dniu św. Józefa Pelczara. Okazało się, że to jego daleka rodzina. Obserwowałem, jak cała akcja budziła w uczestnikach tęsknotę za modlitwą w intencji ojczyzny, za podążaniem do świętości śladami pięknych polskich postaci – dodaje proboszcz z Sołtysowic. Taki projekt nie miałby racji bytu, gdyby nie oddani ludzie z zaplecza, czyli ekipa koordynująca. Wiele pracy wykonał przy tej okazji m.in. Mariusz Grzegocki. Każdego dnia publikował na stronie internetowej wcześniej przygotowywane przez siebie i redagowane biografie świętych. – Moja żona mnie studziła: „Mniej, mniej”, ale ja nie wiedziałem, co wyciąć, co wyrzucić. Wszystkie postacie były wyjątkowe. To śmiertelnicy jak my, ale teraz już są w niebie i mogą być dla nas wzorem. Znamy wielkich świętych Włochów, Francuzów i Niemców, ale przecież nie brakuje w tym gronie także Polaków. Sam byłem zdziwiony, że jest ich tak dużo – oświadcza M. Grzegocki. Studiowanie żywotów zrobiło na nim ogromne wrażenie. Opracowywał m.in. losy Urszuli Ledóchowskiej, Zygmunta Gorazdowskiego, Michała Kozala, Honorata Koźmińskiego czy Jozafata Kuncewicza. Ogromny wysiłek podjął także Łukasz Winiarski, który codziennie przez miesiąc montował filmy na kanał YouTube i na stronę internetową. Składał je z materiałów dźwiękowych i zdjęć przysyłanych przez uczestników inicjatywy. Jeden klip kosztował go około 3 godzin pracy, a zatem poświęcił na całość prawie 100 godzin. – Nie zajmuję się zawodowo montażem czy obróbką zdjęć, ale jak Pan Bóg daje nam jakieś talenty, to trzeba je wykorzystywać. Nie ukrywam, że przechodziłem dni kryzysowe, gdy już nie dawałem rady, ale pomagała mi modlitwa innych członków akcji i poświęcenie mojej żony, która zajmowała się dziećmi i domem – przyznaje Ł. Winiarski. Sprzęt bywa zawodny i pewnego dnia zepsuł mu się program. Naprawiał go do 3.00 w nocy. – To był duży projekt i jeśli chodzi o nasze możliwości czasowe, to jestem niezwykle zadowolony, bo zrobiliśmy dużą rzecz w krótkim czasie – stwierdza mąż i ojciec.

Dołącz tu i teraz

W ramach całej inicjatywy o. Zatoka ogłosił konkurs plastyczny dla dzieci i młodzieży. Jedna z dostarczonych prac przedstawiała św. Maksymiliana Kolbego, którego namalował 10-letni wrocławianin Krzysztof Miśkiewicz. Nieprzypadkowo wybrał akurat tę postać. – Ojciec Maksymilian uczył moją prababcię religii w szkole podstawowej w Grodnie – mówi chłopiec. Podczas spotkania podsumowującego pokazał zebranym skan niezwykłej pamiątki rodzinnej – legitymacji Milicji Niepokalanej, do której wstąpiła prababcia Krzysia Natalia Łobanowska. – Miała wtedy tyle lat, ile teraz ma mój syn. Na legitymacji z 14 marca 1922 roku znajduje się oryginalny podpis o. Maksymiliana – informuje pani Wanda, mama Krzysia. Hanna Duralska-Mikurda z parafii Alberta Wielkiego dołączyła do akcji modlitewnej niespodziewanie. Pewnego dnia proboszcz zapytał ją w kościele, czy ma w telefonie komórkowym dyktafon. Od razu zaproponował, żeby nagrała w domu modlitwę. – Ja nie umiem obsługiwać takiego sprzętu, mimo to o. Faustyn się nie zraził. Stwierdził, że mogę nagrać litanię do bł. Jakuba Strzemię tu, od razu. Zrobiłam to. Potem zapytał, czy mam swoje zdjęcie, żeby mu przesłać. Nie miałam. „To pod ścianę, szybko”. I zrobił mi zdjęcie. Dopiero gdy wróciłam do domu, dowiedziałam się, po co mu było to wszystko – opowiada pani Hanna. Ucieszyła się, że wzięła udział w tak pięknej akcji. Jak przyznaje, gdyby wiedziała wcześniej, to bałaby się, że nie da rady nagrać modlitwy, ale proboszcz miał na nią sposób – przez zaskoczenie. – Dzisiaj jestem mu wdzięczna za to podejście. Dzięki temu dołączyłam do akcji i modliłam się później codziennie – dodaje parafianka z Sołtysowic. Bernadetcie Bawer z Pisarzowic codzienne modlitwy za ojczyznę przyniosły ukojenie, pokój wewnętrzny i wyciszenie. – Teraz, w tym trudnym czasie, z każdej strony atakują nas emocjami. Niejednokrotnie byłam przytłoczona ciężkimi sprawami. I wtedy nadchodził wieczór, spotkanie z polskimi świętymi. Czas się zatrzymywał. Wszystko stawało się nieważne. Zostawał tylko Bóg – wspomina.

Mozaika jedności

Wioletta Samsel z Dzierżoniowa uczestniczyła w wielu akcjach ewangelizacyjnych – np. Polska pod Krzyżem czy Różaniec do Granic. Tym razem również czuła, że bierze udział w czymś naprawdę ważnym dla siebie i dla kraju. – Przyznam, że wielu świętych z naszego zbioru nie znałam. Miałam także trudność ze znalezieniem czasu, ale podjęłam walkę z samą sobą, by modlić się regularnie. Poruszyły mnie wiersze o. Zatoki, które powstały z tej okazji – opowiada. Urszula Skitaniak ze wspólnoty Miriam – najstarszej w parafii św. Alberta Wielkiego we Wrocławiu – zwraca uwagę na jeszcze inny aspekt całego projektu. – On wyzwolił w nas poczucie braterstwa i jedność. Stworzyliśmy rodzinę rozsianą po Polsce, ale bardzo sobie bliską. Ja na przykład zastanawiałam się czasem, kto obrabia te wszystkie wysyłane materiały. Cieszę się, że na końcu mogłam poznać pana Łukasza. My się nie widzieliśmy, ale modliliśmy się za siebie nawzajem. Nie tylko podczas nagrań. Naszej wspólnocie na modlitwie 28 maja przypadł św. Stanisław Papczyński. To nie był przypadek, bo on od lat patronuje mojej rodzinie i jest mi szczególnie bliski – przyznaje U. Skitaniak. Duchowo całe przedsięwzięcie wspierał ks. Damian Jurczak z parafii Koperniki koło Nysy. – Jak mówił Piotr Skarga, nasza ojczyzna jest rozszarpywana niczym obrus czy sukno, a my chcieliśmy znowu to wszystko łączyć przez historie świętych – stwierdza kapłan. Grażyna Gawłowska z Nysy w pewną sobotę wieczorem odebrała telefon od o. Faustyna Zatoki. „Nagraj, proszę, tę modlitwę” – usłyszała. – Tłumaczyłam, że nie mogę, bo się wstydzę i się nie nadaję. Namawiał mnie. Uległam. Powiedziałam o sprawie trzem córkom i one w ogóle się nie zawahały. Zgodziły się. Teraz widzę, że gdybym nie podeszła do tego tak spontanicznie, to chyba by się nie udało – mówi G. Gawłowska. Przewodnik turystyczny z Wrocławia Andrzej Wilk modlił się za wstawiennictwem św. Jadwigi Śląskiej. – Jest mi bardzo bliska, towarzyszy mi w życiu w różnych momentach. To nie mógł być przypadek. Cieszę się, że dołożyłem swój mały kamyczek do tej mozaiki – oświadcza.

Nowenna dla każdego

Parafianki od św. Alberta Wielkiego otrzymały wyjątkową intencję. Za zdrajców ojczyzny. – Długo się modliłem o światło Boże, komu powierzyć ten dzień w modlitwie – przyznaje o. Faustyn. – Łatwo zwracać się do Boga za kogoś, kogo kochamy, lubimy, kto uczynił jakieś dobro. Ale chrześcijaństwo polega także na miłości nieprzyjaciół. Podczas modlitwy uświadomiłam sobie, ilu Polska miała nieprzychylnych synów. Trzeba im wybaczyć i prosić dla nich o Boże miłosierdzie – wyjaśnia Alicja Klimczyk. Jak dodaje, my przeminiemy, a ojczyzna zostanie. Nikt nam dzisiaj nie każe iść na barykady z bronią, więc możemy wspierać swój kraj duchowo. – Niezwykle symboliczny był fakt, że naszym patronem dnia został bł. ks. Jerzy Popiełuszko, zamordowany właśnie przez zdrajców. Ta cała akcja odsłoniła wiele pięknych pragnień w naszych sercach. Mam nadzieję, że dzieło będzie w jakiś sposób kontynuowane – mówi Jolanta Stadnik. Co na to ojciec proboszcz? – Nie ukrywam, że myślimy o tym, by za jakiś czas to powtórzyć, ale każdy może indywidualnie sobie taką nowennę odprawić. Wszystkie materiały są dostępne na stronie www.modlitwazaojczyzne.pl – zachęca o. Faustyn.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama