Nowy numer 39/2020 Archiwum

Rodzina zbulwersowana wykorzystaniem zdjęcia powstańca do lewicowej manifestacji

Lewicowe organizacje przygotowują na 1 sierpnia marsz przeciwko faszyzmowi. Firmują go jednak grafiką, która uderza w dobro jednej z wrocławskich rodzin.

Wydarzenie "Powstań! Przeciwko faszyzmowi. Antyfaszystowski 1 sierpnia" organizują młodzieżowe organizacje lewicowe związane m.in. z partią Razem.

W grafice promującej marsz wykorzystano jedno z tysięcy zdjęć zrobionych przez Biuro Informacji i Propagandy AK. W tym konkretnym przypadku jest to kadr z filmu "Powstanie Warszawskie", wyprodukowanego przez Muzeum Powstania Warszawskiego. Znajduje się na nim strzelec śp. Zbigniew Krejckant ps. Cyngiel, który po wojnie zamieszkał we Wrocławiu. Rodzina, także ze stolicy Dolnego Śląska, jest oburzona całą sytuacją.

Jak na ironię dla organizatorów, wnuczkiem Zbigniewa Krejckanta jest Aleksander Krejckant, znany narodowiec, były kierownik główny Obozu Narodowo-Radykalnego i obecny działacz tej organizacji.

- Jest rzeczą karygodną dla pamięci o moim dziadku, że komunizująca młodzież używa sobie jego wizerunku dla propagowania swojej kłamliwej narracji o powstaniu warszawskim i jego uczestnikach. Zbigniew Krejckant nie był działaczem socjalistycznym czy komunistycznym, ani przed wojną, ani po wojnie. Jeśli była jedna rzecz w jego życiu, której prawdziwie nie znosił, to był to właśnie komunizm. Dziadek, czego świadectwo można znaleźć chociażby w wywiadzie na stronie "Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego", walczył z Niemcami, z konkretnym narodem, który był dla niego i jego rówieśników synonimem wszelkiego zła w tamtym okresie - mówi Aleksander Krejckant.

Jak dodaje, jest całkowicie przekonany, że dziadek, który współuczestniczył w jego wychowaniu i pozostaje dla niego autorytetem, nigdy nie stanąłby ramię w ramię z młodzieżą z partii Razem, "Czerwoną Młodzieżą" czy "Historią Czerwoną" (organizatorami marszu).

- Zbigniew Krejckant nie walczył o Polskę tęczową i komunistyczną, tylko o Polskę wolną, w której Polak nie musi bać się dumy ze swojej polskości. Dla naszej rodziny jest czymś niewyobrażalnym i bardzo przykrym, że wizerunek naszego taty i dziadka został wykorzystany dla firmowania ideałów, pod jakimi nigdy by się nie podpisał - mówi A. Krejckant.

Rodzina poprosiła Instytut Ordo Iuris o interwencję prawną "w celu ochrony dóbr osobistych w postaci czci osoby zmarłej". Domaga się "oficjalnych przeprosin oraz usunięcia grafiki szkalującej pamięć Zbigniewa Krejckanta".

- Z punktu widzenia elementarnych zasad współżycia społecznego rodzina może wymagać, żeby to zdjęcie zostało usunięte. Pamiętajmy, że ten marsz jest silnie nacechowany ideologicznie. Manifestację organizują ruchy skrajnie lewicowe. Weźmy pod uwagę kontekst całej sprawy - mamy do czynienia z sytuacją, gdzie na zdjęciu znajdują się żołnierze Armii Krajowej, która była przez ruchy komunistyczne represjonowana i zwalczana, a teraz zinstrumentalizowanie ich i ich wizerunku w ramach konkretnej akcji politycznej z perspektywy rodziny może budzić wątpliwości. W świetle prawa chodzi o ochronę czci osoby zmarłej, czego rodzina będzie się domagać. Jeżeli na apel o usunięcie grafiki organizatorzy nie zareagują, niewykluczone, że podejmiemy działania na gruncie prawa cywilnego - zapowiada dr Tymoteusz Zych z Fundacji Instytut na rzecz Kultury Prawnej "Ordo Iuris".

Warto pamiętać, że w powstaniu warszawskim brali udział ludzie reprezentujący całe spektrum poglądów politycznych przedwojennej Polski. Jednak z perspektywy przeciętnego uczestnika tego zrywu niepodległościowego nie miało znaczenia, jakie ma poglądy jego towarzysz broni.

- Młodzi bohaterowie, którzy stanęli do walki w powstaniu, nie zajmowali się debatami o tym, czy powojenna Polska ma być socjalistyczna, czy nacjonalistyczna. Oni poszli walczyć, a nie dyskutować w kawiarni. Walczyli zaś o Polskę - wolną od niemieckiego i rosyjskiego buta. Reszta miała dla nich znaczenie drugorzędne. Zaprzęgnięcie powstańców warszawskich w bieżącą politykę poprzez stworzenie wrażenia, że powstańcy staliby dzisiaj ramię w ramię ze zwolennikami sierpa i młota, tęczowej flagi i internacjonalizmu, to nadużycie i myślenie życzeniowe - podsumowuje Aleksander Krejckant.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama