Nowy numer 39/2020 Archiwum

Pustki na półkach, a w sercach wiara

– To była walka o lepsze jutro dla siebie, swoich rodzin i następnych pokoleń – mówi Zbigniew Kopystyński, świadek historii.

Walka, która z pewnością miała sens i, jak pokazał czas, opłaciła się. Dzisiaj 78-letni pan Zbigniew chętnie opowiada o strajku w sierpniu 1980 r. w zajezdni nr 7 przy ul. Grabiszyńskiej. Wtedy rodziła się tam wrocławska Solidarność. On sam został zastępcą przewodniczącego komitetu strajkowego

. Był delegatem z Instytutu Komputerowych Systemów Automatyki i Pomiarów Elwro. Zanim jednak znalazł się w MPK przy Grabiszyńskiej, zaczął organizować do strajku robotników z Elwro. Odzew był pozytywny. – Nie wysuwaliśmy innych postulatów niż robotnicy w Gdańsku. Ani mniej, ani więcej, żeby władza nas nie napuszczała na siebie nawzajem. Elwro był wówczas potężnym zakładem. Miał ponad 5,5 tysiąca pracowników – opowiada Z. Kopystyński.

Tylko ocet i dżem

Jako 38-latek miał już rodzinę i wiele ryzykował. – Wszyscy się baliśmy, ale mieliśmy dość. Miarka się przebrała. Gdzieś w sercu pojawiła się obawa, że nas rozgonią kulami, jak w poprzednich latach innych protestujących. Wiedzieliśmy, do czego zdolna była ta władza – analizuje po latach wrocławianin. Warto dodać, że strajk w stolicy Dolnego Śląska był pierwszym strajkiem poza Wybrzeżem. Potem stanęła dopiero reszta kraju. Pamięta, że w zajezdni panowała podniosła atmosfera. Szybko założono specjalny zeszyt do rejestracji zakładów pracy. Wpisali się tam nawet ludzie z ówczesnego województwa krakowskiego. – Podjęliśmy ten strajk dla naszych rodzin, dla siebie i dla następnych pokoleń. To po prostu była walka o lepsze jutro, o lepsze życie. Ile człowiek może wytrzymać w takim ustroju. Wiedzieliśmy, jak żyli ludzie na zachodzie Europy. A u nas w owym czasie na półkach był tylko dżem oraz ocet. I to nie każdy dżem – wspomina Z. Kopystyński. Dzisiaj zupełnie nie żałuje, że przystąpił do strajku, w czasie którego pełnił funkcję m.in. współredaktora „Komunikatów” MKS.

Błogosławieństwo w ukryciu

W czasie przełomowego wrocławskiego strajku Zbigniew Kopystyński przeżył wyjątkową przygodę. Ówczesny metropolita wrocławski abp Henryk Gulbinowicz poprosił o spotkanie z szefem strajku Jerzym Piórkowskim. Hierarcha chciał się dowiedzieć, jak sobie radzą protestujący, czy może im jakoś pomóc. – Ponieważ przewodniczący był niewierzący, do kardynała pojechałem ja. Nie ukrywałem, że byłem i jestem religijny. Pod zajezdnię w konspiracji przyjechał specjalny kierowca i zawiózł mnie potajemnie na Ostrów Tumski do kurii. Wszystko było wcześniej ustalone i umówione – mówi Z. Kopystyński. Kiedy wszedł do jednej z sal i zobaczył abp. Gulbinowicza, natychmiast przywitał się chrześcijańskim pozdrowieniem: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Zanim jednak skończył frazę, metropolita położył palec wskazujący na swoje usta, aby dać sygnał do milczenia. – W sali był założony podsłuch SB, która czatowała po drugiej stronie ulicy. Specjalnym laserowym miernikiem poprzez drgania szyb wychwytywali dźwięki do urządzenia, które dekodowało w ten sposób słowa. Dlatego zeszliśmy do małej piwnicy – opowiada 78-latek. Tam strajkujący rozmawiał z hierarchą, opisując mu sytuację. – Na koniec udzielił mi i wszystkim strajkującym błogosławieństwa i potajemnie wróciłem na ul. Grabiszyńską. Wiara pomagała wielu strajkującym podczas przełomowego sierpnia 1980 roku. – Bez tego człowiek by zwariował. Pracowaliśmy uczciwie, a wszystko było do niczego. Płace pod psem, tym samym standard życia też. Człowiek harował, a nic z tego nie miał. Dlatego wiara w Boga dawała nadzieję, bo chrześcijanin wie, że jest tu, na ziemi, przejściowo i czeka na coś piękniejszego – mówi Z. Kopystyński. Podkreśla, że należy jak na razie do ostatniego pokolenia, które musiało pójść na barykady, by walczyć o wolną, niepodległą, suwerenną Polskę. – Moi przodkowie herbu Sas walczyli w powstaniu listopadowym i styczniowym. Nam też przyszło, już w nieco inny sposób, stoczyć swój bój. Oby przyszłe pokolenia nie musiały tego robić – oświadcza wrocławianin.

Dodatek specjalny

Już za tydzień w numerze 34. specjalny dodatek ogólnopolski o legendarnym strajku w zajezdni MPK we Wrocławiu w sierpniu 1980. Przeczytaj, jak rodziła się wrocławska Solidarność.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama