Nowy numer 26/2022 Archiwum

Zatrzymaj się w biegu przy ul. Sudeckiej we Wrocławiu

Już 18 września w parafii pw. św. Augustyna rozpocznie się jubileuszowa, dziesiąta edycja kursu dla małżeństw "Zatrzymaj się w biegu". Zapraszamy młodszych i starszych małżonków. Dlaczego warto? Odpowiadają organizatorzy Ewa i Sławko Grekowowie.

Co to znaczy "świeżość małżeńska"?

Próbujemy połączyć chęć spłacenia kredytu, posiadania najpiękniejszego domu, super samochodu ze szczęśliwym życiem, a tak się nie da. Przecież kiedy się spotkaliśmy jako młodzi ludzie, często do szczęścia wystarczył nam uścisk dłoni, chwila rozmowy, najtańsze lody zjedzone wspólnie. Teraz w obecności kawioru, szampana, willi z basenem dziwimy się, że nie umiemy się tym cieszyć, nie umiemy ze sobą być, rozmawiać...

Co zrobić, by to nasze małżeństwo uczynić radośniejszym?

Codzienność niszczy nasze relacje: natłok obowiązków, brak odpoczynku, wychowanie dzieci, ciągły pośpiech, wspólna gonitwa, nieustanny bieg - to niszczy naszą radość. Dlatego "zatrzymaj się w biegu" - taka jest nazwa kursu. Wspólnie chwile spędzone przy herbacie są bardzo ważne. Dzieci śpią, a my mamy te 10-15 minut na rozmowę. Zadbajmy o czas, który możemy spędzić bez dzieci.

Telewizor wyłączony, liczy się tylko mój mąż/moja żona. Spytajmy: co dziś się działo? Czy jest coś do omówienia, czy wszystkie komunikaty zostały prawidłowo odczytane, może trzeba na gorąco, ale spokojnie coś wyjaśnić. Czasami w zabieganiu rzucamy kilka słów, myśląc, że komunikat został właściwie odebrany, ale sami wiemy, że finał bywa różny. To pozwala lepiej się poznać, uniknąć na przyszłość irytacji, zdenerwowania, wspólnego obwiniania się. Jest to również czas na lepsze poznanie siebie. Życie stawia przed nami nowe wyzwania, pojawiają się trudne sytuacje, trzeba podczas tych kilkunastu minut wspólnie podjąć decyzję na kolejne dni. Współmałżonek nie ma zdolności telepatycznych. Warto o tym pamiętać i wymienić się poglądami.

Zdradzicie Państwo czytelnikom "Gościa" odpowiedź na pytanie: jak dogadać się z teściową? Chociaż parę wskazówek.

Ważna jest hierarchia wartości. Nie dziecko, nie rodzice, nie rodzeństwo, nie przyjaciółka, nie kolega. Od dnia ślubu do końca życia najważniejszą osobą dla żony staje się mąż, a dla męża żona! Często to właśnie nasi rodzice bywają kością niezgody. Wystarczy z miłością powiedzieć do swojej mamy: „Mamo, wiesz jak cię kocham, cieszę się, że pomyślałaś o nas i zaprosiłaś na niedzielny obiad, ale wspólnie z mężem zaplanowaliśmy już ten czas”.

Trzeba pamiętać o słowie „my” i często go używać w różnych sytuacjach. Nie tylko wobec teściów. Przecież ślubując przed ołtarzem, nie ślubowaliśmy, że będziemy kochać mamę, tatę, syna, córkę, pracę, tylko ją/jego do końca naszych wspólnych dni. Dlatego najważniejsze jest pielęgnowanie naszych wzajemnych relacji. Uświęcanie siebie na każdym kroku. Nie podważanie autorytetu współmałżonka przed nikim. Podważając autorytet współmałżonka, mimo woli tracimy i nasz autorytet.

Kto może wziąć udział w kursie? Jest jakiś limit stażu małżeńskiego, może konkretne doświadczenie wiary, np. tylko ci zrzeszenie we wspólnotach?

Na kurs trafiają małżeństwa będące kilka miesięcy po ślubie, ale również starsze, nawet z 30-letnim stażem. W tym wyjątkowym roku, podczas jubileuszowej, dziesiątej edycji, spotkania odbędą się w kościele. Miejsca nie zabraknie. Zapraszamy wszystkich małżonków, nienależnie od stażu małżeńskiego czy też zaangażowania religijnego. Jesteśmy przekonani, że dobrze spędzone wspólne chwile budują związek małżeński. Zapraszamy każde małżeństwo, które pragnie, by ich wspólne życie nieustannie się rozwijało. Zapisy prowadzone są TUTAJ.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama