Nowy numer 3/2021 Archiwum

Reanimacja wypaliła

Nowatorski pomysł salwatorianów z RMS, który zaaktywizował młodzież w dobie koronawirusa, okazał się strzałem się w dziesiątkę.

Prawdopodobnie nigdzie wcześniej nie przeprowadzana formacja młodzieży w pandemii rozpoczęła się 22 listopada w Trzebnicy. Duszpasterze Ruchu Młodzieży Salwatoriańskiej nie zrezygnowali z walki o młodzież, którą epidemia raczej od Kościoła oddala. Połączyli przyjemne z pożytecznym i zgrabnie wpletli w to duchowość.

Przywracać do życia

– Sprawdziliśmy dokładnie wszystkie prawne aspekty, wykorzystujemy skromne warunki, spełniając jednocześnie wszystkie wymogi reżimu sanitarnego. Stworzyliśmy nowy cykl spotkań pt. „Reanimacja”. Młodzież przyjeżdża do nas na turnusy od niedzieli do środy – mówi ks. Maciej Szeszko SDS, dyrektor RMS. Nastolatki przebywają w bazie RMS-u przy bazylice św. Jadwigi Śląskiej. Od rana do popołudnia w osobnych pokojach w spokoju realizują swój plan nauczania zdalnego, czyli materiał lekcyjny. – Udostępniamy im pomieszczenia, internet oraz laptopy. A po południu spędzamy kreatywnie czas. Spacery, kawa, herbata, dyskusje, siłownia, prace manualne, spotkania tematyczne, podczas których szukamy odpowiedzi na nurtujące pytania. Oczywiście serwujemy także coś dla ducha – jest codzienna Msza Święta i możliwość adoracji Najświętszego Sakramentu. Po prostu reanimujemy, czyli przywracamy do życia to, czego brakuje: relacji z Bogiem i drugim człowiekiem – tłumaczy ks. Jerzy Lazarek SDS.

Ładują baterię

Co tydzień przybywają kolejne pięcioosobowe grupki. W pierwszym turnusie, od 22 do 25 listopada, uczestniczył Janek Truchan, student Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. – Przyjechałem do Trzebnicy, bo miałem dość ciągłego siedzenia w domu, a nadarzyła się świetna okazja, by się wyrwać. Gdy tylko dostałem informację, wiedziałem, że muszę się zgłosić. Decyzja zapadła błyskawicznie – opowiada 19-latek. Jak dodaje, przeżył pewnego rodzaju detoks, który pozwolił mu przez kilka dni zebrać myśli. Rozmowa na żywo z duszpasterzami i rówieśnikami okazała się na wagę złota w rzeczywistości, która skazuje młodzież na spotkania online. – Najbardziej podobało mi się, że podczas zwykłych czynności, jak sprzątanie czy gra w planszówki, mogliśmy po prostu spokojnie porozmawiać, poruszyć kwestie związane z naszym życiem – stwierdza J. Truchan. Pomysł salwatorianów uważa za świetne wyjście z pandemicznej sytuacji i najlepsze jak dotąd możliwe rozwiązanie przy panującym rygorze sanitarnym. – Odsapnąłem od rzeczywistości, nie zaniedbując zajęć na uczelni. A do tego wzmocniłem się duchowo. Codzienna Msza św., adoracja Najświętszego Sakramentu czy jutrznia pozwalały złapać lepszy kontakt z Bogiem – podsumowuje student z Krakowa. Przyznaje, że przebywanie w domu z powodu pandemii działa na młodego człowieka bardzo demotywująco, a czasem bywa wprost dołujące. Dlatego „Reanimacja” salwatoriańska okazała się świetną odskocznią, pozwalającą naładować życiowe baterie.

Mogłam się wygadać

Podobne zdanie ma Julia Chajdecka, która przyjechała do Trzebnicy aż z Warszawy. „Reanimacja” pozwoliła licealistce odpocząć od zgiełku dużego miasta. – Plan dnia został dostosowany do naszych lekcji, więc byłam na bieżąco z nauką, a jednocześnie mogłam się wyrwać z przygnębiającej rzeczywistości. Nie ma co ukrywać, pandemia daje nam w kość z powodu zamknięcia. Dostałam niezwykłą możliwość spotkania się z ludźmi – mówi 17-latka. Dla niej najcenniejsze okazały się spokojne rozmowy o codziennych troskach, sukcesach i porażkach. – O wszystkim, co mieliśmy w głowie. Człowiek mógł się wygadać w czasie, kiedy brakuje kontaktu z innymi. Przeżyłam owocną regenerację psychiki. A poza tym lubię podróżować, więc wyjazd do Trzebnicy był czystą przyjemnością – przyznaje Julia. Zbudowani postawą młodzieży są duszpasterze. – Staramy się być jak najbardziej elastyczni wobec młodych ludzi. Jest czas na lekcje i na odrabianie zadań domowych. Cieszy nas to, że młodzież się w tym wspiera i sobie pomaga nawzajem. „Reanimacja” buduje też głębsze relacje. Wspólna kawa, dłuższy posiłek czy spacer naprawdę jednoczą – opowiada ks. J. Lazarek. Ostatni cykl w 2020 roku kończy się 16 grudnia, ale salwatorianie mają zamiar kontynuować inicjatywę w styczniu. – Widzimy, że młodzież tego pragnie. Potrafią ze sobą bardzo długo rozmawiać. Nie opuszczają też modlitw. Wszyscy np. o 7.00 rano są na jutrzni. Po prostu potrzebują kontaktu z Bogiem i z drugim człowiekiem – dodaje ks. Szeszko.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama