Gość Zielonogórsko-Gorzowski 24/2021 Archiwum

Coś się zacięło

Do domów pomocy społecznej oferujących całodobową opiekę mogłoby trafić więcej potrzebujących. Dlaczego tak się nie dzieje?

Odpowiedź mogłaby być bardzo krótka: wszystkiemu winna jest pandemia koronawirusa. Jest to jednak spore uproszczenie. Gminne i miejskie ośrodki pomocy społecznej nie kierują w ostatnim czasie do ośrodków nowych pensjonariuszy, bo najczęściej – przez zdalną pracę – urzędnicy nie docierają do potrzebujących, a co za tym idzie, nie wydają decyzji o ich skierowaniu do DPS-ów.

Błędne koło

Anna Lewandowska jest dyrektorem Domu Opieki Społecznej prowadzonego przez wrocławską Caritas w Henrykowie. W placówce przewidziano 73 miejsca dla wymagających całodobowej opieki osób schorowanych i starszych. W czasach przedpandemicznych wszystkie miejsca były zajęte, co świadczy o tym, że potrzeby są bardzo duże. W ostatnim roku sytuacja zmieniła się. – COVID-19 spowodował, że część naszych pensjonariuszy zmarła. Długo się trzymaliśmy bez zachorowań, ale w styczniu odeszło aż 10 osób. Od tego czasu miejsca są wolne, a nie trafiają do nas nowi podopieczni – mówi. Henrykowski DPS nie jest wyjątkiem na skalę kraju. – Rozmawiałam z wieloma moimi kolegami i koleżankami z innych ośrodków i potwierdzają podobny problem. W takich placówkach jak nasza są spore stałe koszty funkcjonowania i duży wskaźnik zatrudnienia. Jeśli pojawiają się wolne łóżka, bardzo trudno spiąć budżet i zapewnić opiekę na dobrym poziomie. Co miesiąc brakuje nam 40 tys. zł – zwraca uwagę. Dyrektorka DPS-u podkreśla, że w ostatnim roku do ośrodków rzadziej są kierowani nowi podopieczni. Zaznacza, że nie wynika to wcale ze zmniejszających się potrzeb społecznych, ale ze zdalnego trybu pracy urzędów. – Nie ma ludzi „w terenie”, więc trudniej znaleźć potrzebujących. Ciężko naprawdę powiedzieć, dlaczego tak musi być, zwłaszcza w tak trudnym czasie. Paradoks polega na tym, że miejsca w DPS-ach są, potrzebujący też są, ale przez brak decyzji odpowiednich urzędów nie ma wymaganych skierowań – wyjaśnia. Oczywiście za każdym podopiecznym idą też pieniądze na funkcjonowanie placówki. A. Lewandowska wyjaśnia, że 70 proc. wysokości emerytury lub renty to „opłata” za pobyt w ośrodku. – Miesięczny koszt na jedną osobę w naszej placówce w tym roku to 3990 zł. Różnica pokrywana jest najczęściej ze środków ośrodków pomocy społecznej.

Bez lęku

Anna Lewandowska zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt, który być może jest obecny w świadomości społecznej. Chodzi o lęk potrzebujących i ich rodzin przed „zamknięciem” w DPS-ie i braku możliwości odwiedzin ze względów epidemiologicznych. – Zapewne jest jakaś grupa, która ma takie obawy, ale z mojego doświadczenia w henrykowskim ośrodku wynika, że na 73 podopiecznych (w normalnym czasie) tylko kilku jest regularnie odwiedzanych przez rodzinę – zauważa. Podkreśla też, że poza okresem ostrego reżimu sanitarnego zawsze są pewne możliwości kontaktu. – Trochę cierpimy przez przekaz medialny, który informował o tym, iż DPS-y to ogniska koronawirusa i umiera w nich najwięcej osób. To na pewno wpłynęło również na decyzje o nieumieszczaniu członków swoich rodzin w ośrodkach. Tymczasem nie trzeba się bać. My jesteśmy od pomagania – przekonuje. Przed pandemią potrzebę objęcia opieką całodobową danej osoby często zgłaszały rodziny lub sąsiedzi. Procedura przewiduje, że pracownik MOPS-u lub GOPS-u udaje się z wizytą środowiskową. Na podstawie przeprowadzonego wywiadu kierownik ośrodka podejmuje decyzję o skierowaniu lub nie danej osoby do domu opieki. – Cała dokumentacja – również lekarska, jeśli taka była – przekazywana jest do działających przy starostwach Powiatowych Centrów Pomocy Rodzinie, które mają rozeznanie, w których ośrodkach są aktualnie wolne miejsca. Każdy DPS jest zobowiązany do comiesięcznego raportowania, ile takich miejsc ma dostępnych – mówi A. Lewandowska. Zaznacza również, że przy decyzji o wyborze ośrodka brane pod uwagę są również inne aspekty, bo jest wiele różnych typów takich placówek (dla dzieci, dla intelektualnie lub somatycznie chorych, ale również dla osób w podeszłym wieku itd.). – Niestety, centra powiatowe też pracują zdalnie, a więc i tutaj procedura znacznie zwolniła – wyjaśnia i wyraża nadzieję, że wkrótce sytuacja wróci do przedpandemicznej normy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama