Najpierw mnie poczuj, by móc mnie wysłuchać, słuchaj uważnie, by potrafić zrozumieć. Zrozum dogłębnie, by móc wytłumaczyć, tłumacz cierpliwie, byś mógł poprowadzić. By zrobić to wszystko, musisz mnie pokochać – mówił w homilii ks. Kacper Radzki, rektor wrocławskiego seminarium, przedstawiając program duszpasterzowania, który był bliski ks. A. Zienkiewiczowi – kapłanowi pełnemu empatii, zasłuchanemu w człowieka, gotowemu do towarzyszenia mu. Ostatecznie ten program zmierzał ku temu, by uczyć miłości.
Zdjęcia:
Poranną sesję, otwartą przez ks. dr. hab. Rajmunda Pietkiewicza w auli Papieskiego Wydziału Teologicznego, poprowadził ks. dr Jerzy Witczak, wychowanek „Wujka”.
„Jeżeli miłość jest najwyższą wartością w Ewangelii, jeżeli miłość nadaje sens życiu i nasze szczęście tworzy, jeżeli miłość jest najwyższym nakazem Chrystusa, i to nakazem, do którego sprowadzają się wszystkie inne; jeżeli miłość jest warunkiem zbawienia, to wtedy konsekwentnie wszystko musi być prześwietlane miłością i wszystko tej miłości podporządkowane (…)”. – Te słowa ks. Aleksandra Zienkiewicza brzmią, jak program jego życia – mówił ks. dr Stanisław Puchała (Katowice) w pierwszym wykładzie – „Kształtowanie dojrzałych postaw w małżeństwie i w rodzinie na fundamencie Ewangelii – w nauczaniu Sługi Bożego ks. Aleksandra Zienkiewicza”.
– Wypowiedź ta jest świadectwem jego osobistego życia – podkreślał ks. Puchała, dodając, że „Wujek” realizował troskę o innych przez spotkania, wykłady, indywidualne rozmowy i kierownictwo duchowe, służbę w konfesjonale, pisanie artykułów, wydanie swojej książki poświęconej miłości. – Mówił o sobie: „Jestem najstarszym duszpasterzem akademickim w Polsce. Prawie przez całe życie kapłańskie pracowałem z młodzieżą i służyłem młodzieży – przed wojną w szkole, harcerstwie, Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży, a po przyjeździe z Nowogródka Mickiewiczowskiego do Wrocławia – znów w szkole, w seminarium duchownym i – najdłużej – w duszpasterstwie akademickim, przeszło 30 lat (...)” – cytował prelegent słowa sługi Bożego. Wyjaśniał w nich, że to na tym gruncie zdobył doświadczenie duszpasterskie, nauczył się psychologii, pedagogiki – bardziej niż by to było możliwe dzięki podręcznikom czy doktorskim rozprawom.
Pierwszy wykład wygłosił ks. dr Stanisław Puchała.
Agata Combik /Foto Gość
Ksiądz Puchała mówił o zaangażowaniu ks. Aleksandra w przekazywanie młodym nauki o małżeństwie i rodzinie; o jego przekonaniu, że z zagrożeniami wobec nich można się zmierzyć, ukazując „zachwycające piękno rodziny”.
„Miłość jest wszczepiona w naturę ludzką, ale musi być pielęgnowana” – uważał „Wujek”. Podkreślał, że to Stwórca zaszczepił w serca ludzkie ziarenka Boskiej miłości, ale trzeba otoczyć je troską. Miłość do Boga wzrasta, gdy Go poznajemy, dając się ogarnąć fascynacją Bogiem; gdy czerpiemy z Pisma Świętego, sakramentów, pielęgnujemy modlitwę. Podobnie troski wymaga miłość do człowieka. Zauważał, że wzrasta ona przez gesty codziennej kultury – takie jak przepraszanie, dziękowanie, sprzątanie po sobie, stosowanie zasad savoir-vivre'u itp. Tak się rodzi „wirtuozeria sztuki miłości”.
– Mówiąc o miłości, przywoływał argumenty naukowe, psychologiczne, sięgał do poezji, ale ostatecznie odwoływał się do nauczania Ewangelii – stwierdził prelegent. Podkreślał, że „Wujek” nie wahał się mówić o etyce seksualnej w świetle nauczania Kościoła (np. dokumentu „Persona humana”), nawet jeśli mogło się wydawać, że to „twarda mowa”.
Uczył, że Chrystus nie potępia upadających, jeśli chcą powstać, nie można jednak rezygnować z podawania jasnych zasad, które w istocie są dobrodziejstwem dla człowieka, stoją na straży prawdziwej miłości.
Zobacz także TUTAJ









