Nowy numer 5/2023 Archiwum

Apostolskość Kościoła oznacza udział każdego z nas w posłaniu Jezusa

Czasy się zmieniają, pojawiają się nowe konteksty, ale Kościół będzie zawsze oparty nie na naszych pomysłach, nie na pomysłach kreatywnych biskupów czy księży, lecz na apostolskiej odpowiedzi na powołanie przez Chrystusa.

W ramach adwentowych zamyśleń franciszkanie z parafii pw. św. Antoniego na wrocławskich Karłowicach podczas Mszy św. od 5 do 8 grudnia rozważają przymioty Kościoła. W myśl hasła nowego roku duszpasterskiego: "Wierzę w Kościół Chrystusowy".

Czytaj także:

Ojciec Oskar Maciaczyk OFM wyjaśniał, co oznacza apostolskość Kościoła. - Jeżeli Kościół to my, co to znaczy właściwie, że jesteśmy apostolscy? Pierwsze nasze skojarzenie wiedzie do apostołów, których było dwunastu - mówił kaznodzieja.

Opowiadał, że kiedy był klerykiem i pojechał do swojej rodzinnej miejscowości, wielu znajomych wypytywało go, jak to jest w seminarium, jak wygląda życie zakonne. - Pytali, czy mi się podoba, czy jestem szczęśliwy. Lubiłem opowiadać, jak wygląda dzień w seminarium, co się dzieje w duchowym życiu młodego człowieka. Jeden mężczyzna odebrał to jakbym się użalał - że modlimy się dużo, pracujemy i uczymy się. Stwierdził: "No przecież tak sobie wybrałeś!". W kontekście tajemnicy powołania do kapłaństwa i tajemnicy Kościoła trudno zostawić spokojnie takie spostrzeżenie - stwierdził o. Maciaczyk.

Teologicznie zamyślenie na temat apostolskości dotyczy rozeznania powołania. Czy apostołowie sami wybrali pójście za Jezusem? To Jezus wybrał uczniów. To On powołuje i przygotowuje, wyposaża, uzdalnia, przekazuje swojego Ducha i posyła. Daje misję do wykonania konkretnego zadania. Dlatego Jezus powiedział w pewnym momencie do swoich uczniów: "Nie wyście mnie wybrali, ale Ja was wybrałem".

- Można popaść w pychę, mówiąc: "jestem wybrany". Apostołom to się zdarzało, a Jezus ich sprowadzał na ziemię. W odpowiedzi na powołanie ma zawierać się przyjęcie Jezusa, zjednoczenie się z Nim w pełnej pokorze. Wybrać Jezusa to wybrać drogę pokory i cierpienia za prawdę, drogę umierania z miłości - nauczał franciszkanin.

Rozeznanie jakiegokolwiek powołania we wspólnocie Kościoła to nie jest wybranie tego, co się chce. - Ja wiem, że współcześnie mówi się, iż trzeba robić to, co nam się podoba, co nas uszczęśliwia. Ale zrozummy ten aspekt apostolskości Kościoła. Nie robię tego, co mi się podoba, ale to, czego ode mnie chce Bóg. Święty Franciszek w chwilach swojego nawrócenia uklęknął w kościółku przed krzyżem i nie wymieniał Jezusowi, jakie ma aspiracje i co ma ochotę robić, ale zadał pytanie: "Panie, co chcesz, abym Ci uczynił?" - mówił rektor seminarium franciszkanów we Wrocławiu.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy