Nowy numer 47/2020 Archiwum

Ściągnięci z kanapy, porwani w drogę

Jedni szli na Jasną Górę niemal wprost z Krakowa, inni z Danii czy Belgii, a jeszcze inni… z rodzinnego domu w Częstochowie (ale przez Wrocław!).

Małgorzata

Kiedyś, patrząc na obraz Matki Bożej, powiedziałam: Maryjo, ja Cię właściwie nie znam… Chcę Cię poznać, zbliżyć się do Ciebie. Zrób coś! Zorientowałam się wówczas nagle, że nazajutrz wyrusza pielgrzymka na Jasną Górę. To był ranek. Mój mąż akurat się obudził. Powiedziałam mu o moim nieoczekiwanym pragnieniu wyruszenia w drogę i o tym, że… niestety nie mogę iść z powodu obowiązków. Ku mojemu zdziwieniu świeżo obudzony małżonek stwierdził: „Ale mnie nic nie trzyma! Idę!” „Matko Boża, taki ekspres?” – powiedziałam, zdumiona tak szybką Jej interwencją. Mąż poszedł. A dziś, rok później, idę też ja.

Edyta, pielgrzymująca z dziećmi, Kingą i Mateuszem

Mieszkamy w Częstochowie i Jasną Górę mamy „na wyciągnięcie ręki”. Pracuję bardzo blisko sanktuarium, mogę odwiedzać je codziennie, a nawet kilka razy dziennie. Nie powszednieją mi te odwiedziny! A jednak pielgrzymowanie w takiej formie, innej niż na co dzień, ma głęboki sens... Mamy duży wybór pielgrzymek, do których możemy dołączyć, właściwie wszystkie są „nasze”. Serce mam blisko Matki Bożej, więc postanowiłam dołączyć z dziećmi do grupy paulińskiej, wyjść od „małej Jasnej Góry” we Wrocławiu [w parafii św. Mikołaja], do tej w Częstochowie. We Wrocławiu – bo tu się urodziłam, to jest też miasto mojej patronki, Edyty Stein… Papież Franciszek powiedział na Jasnej Górze, że Matka Boża Częstochowska jest w stanie zaradzić wszystkim naszym potrzebom i że robi to z czułością. Jej więc powierzam moje intencje.

Arno z Belgii, pielgrzymujący razem ze swoją dziewczyną Annelies

Trafiliśmy tu dzięki wrocławskiej wspólnocie „Arka”. Kiedyś byłem w niej asystentem [niepełnosprawnych domowników] i odtąd staram się co roku odwiedzać to miejsce. Kiedy usłyszeliśmy, że mieszkańcy wrocławskiej „Arki” dołączają na pewien czas do pielgrzymki, też chcieliśmy zakosztować takiej wędrówki – zwłaszcza, że w naszym kraju nie ma podobnych inicjatyw. Owszem, są sanktuaria maryjne – choćby w Oostakker koło Gandawy, w Banneux, Beauraing czy Scherpenheuvel, coraz popularniejsze stają się szlaki św. Jakuba, ale to już inna forma pielgrzymowania. Tutaj idzie się we wspólnocie. To szczególne doświadczenie. Szliśmy najpierw z mieszkańcami „Arki” tylko do Trzebnicy, ale postanowiliśmy dołączyć w kolejnych dniach. Mnie osobiście zaskoczyło i zachwyciło na przykład to, że w mijanych wioskach ludzie stali przy oknach, machając przechodzącym, częstowali ich jedzeniem…

Helena, pielgrzymująca z chłopakiem, Duńczykiem imieniem Bjørn

Zdecydowałam się na pielgrzymkę jasnogórską po raz pierwszy 3 lata temu – właściwie to z powodu przewodnika grupy 2, o. Maksymiliana. Bywałam w paulińskiej parafii. Kiedyś usłyszałam kazanie ojca, które bardzo mocno dotknęło mojego serca. I poszłam... Miałam przerwę w pielgrzymowaniu, ponieważ uczestniczyłam w festiwalu młodych w Medjugorie. Tam, dokładnie rok temu, poznałam mojego chłopaka Bjørna. Przeżywamy naszą znajomość z Matką Bożą. Gdy teraz on zdecydował się przeprowadzić do Polski, mogliśmy pójść razem na Jasną Górę. Dla niego to nowość – w Danii są tylko jednodniowe pielgrzymki. Cierpi z powodu bolesnych otarć i pęcherzy, ale twierdzi, że takiej właśnie pielgrzymki potrzebował.

Jola z grupy 15

Wróciłam z ŚDM, a na drugi dzień wyruszyłam na Jasną Górę. To dla mnie tak ważne, że, choćby nie wiem co się działo, co roku muszę iść na pielgrzymkę. Światowe Dni Młodzieży – które zresztą też są formą pielgrzymki – były świetnym przygotowaniem do tej jasnogórskiej. Bardzo głęboko przeżyłam Drogę Krzyżową z papieżem. Tak się złożyło, że tutaj, na jasnogórskim szlaku, rozważaliśmy ten sam tekst, co w Krakowie. Ja akurat ten etap szłam z wielkim trudem, bo czułam się tak, jakbym niosła krzyż, więc była to dla mnie prawdziwa Droga Krzyżowa. Choć ogólnie dobrze mi się idzie w pielgrzymce, to wtedy było mi bardzo ciężko, wszystko mnie bolało... Wiedziałam, że robię to dla Jezusa, pamiętałam o intencjach, jakie niosę.

Ściągnięci z kanapy, porwani w drogę   Edyta z dziećmi Agata Combik /Foto Gość Ściągnięci z kanapy, porwani w drogę   Arno z Arturem z "Arki" Agata Combik /Foto Gość

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama